moje 16/4 mięsa za 4x granat od Objęcia Gwiazd
viewtopic.php?p=737301#p737301
Akt.
Znaleziono 7 wyników
- 09 cze 2026, 0:21
- Forum: Samotnicy i Prorocy
- Temat: Powiadomienia Proroków
- Odpowiedzi: 47
- Odsłony: 1210
- 20 cze 2025, 22:34
- Forum: Kwiatowy stragan
- Temat: Kwiatowy stragan
- Odpowiedzi: 44
- Odsłony: 2216
Kwiatowy stragan
Rytm sobie przydreptał do gnomiego straganu i stąpając ostrożnie, aby nie zrzucić przypadkiem coś swoim ogonem albo wstrząsami mogącymi powstać z jego kroków przyglądał się wszelakim różnościom.
– Dzień dobry. Rety, jak tu ładnie pachnie. I tyle różności. – Stwierdził, ogarniając wzrokiem zatowarowanie. Jego wzrok od razu przykuł kamień, którego nie chciał tu widzieć, dlatego od razu poprosił o jego kupno (granat). Na widok jedzenia jednak aż ślinka mu zaczęła cieknąć, więc i tu czym prędzej wskazał to, na co kwieciście było go stać i o to poprosił. Zostało mu jeszcze parę kwiatów, toteż poprosił jeszcze o taką śmieszną kartę, a potem zostały mu same niebieskie...
– Przepraszam, czy mielibyście może coś, co by do mnie pasowało i było kolczaste. Jakaś ozdoba, którą mógłbym dodać do swojej kolekcji. – Przekrzywił swój łebek pytająco, wskazując już na swoją obrożę i kolczastą bransoletę na jednym nadgarstku.
// 2x mak, szałwia –> granat
// wiesiołek, miłek, mniszek –> 4/4 owoców (mango)
// koniczyna, 2x kąkol –> 4/4 mięsa (wędzony łosoś)
//werbena, krokus –> karta tarota
// 2x niezapominajka –> fabularny przedmiot (jakaś kolczasta ozdoba, zaskoczcie mnie!)
– Dzień dobry. Rety, jak tu ładnie pachnie. I tyle różności. – Stwierdził, ogarniając wzrokiem zatowarowanie. Jego wzrok od razu przykuł kamień, którego nie chciał tu widzieć, dlatego od razu poprosił o jego kupno (granat). Na widok jedzenia jednak aż ślinka mu zaczęła cieknąć, więc i tu czym prędzej wskazał to, na co kwieciście było go stać i o to poprosił. Zostało mu jeszcze parę kwiatów, toteż poprosił jeszcze o taką śmieszną kartę, a potem zostały mu same niebieskie...
– Przepraszam, czy mielibyście może coś, co by do mnie pasowało i było kolczaste. Jakaś ozdoba, którą mógłbym dodać do swojej kolekcji. – Przekrzywił swój łebek pytająco, wskazując już na swoją obrożę i kolczastą bransoletę na jednym nadgarstku.
// 2x mak, szałwia –> granat
// wiesiołek, miłek, mniszek –> 4/4 owoców (mango)
// koniczyna, 2x kąkol –> 4/4 mięsa (wędzony łosoś)
//werbena, krokus –> karta tarota
// 2x niezapominajka –> fabularny przedmiot (jakaś kolczasta ozdoba, zaskoczcie mnie!)
- 20 cze 2025, 22:18
- Forum: Kwiatowy stragan
- Temat: Wymiany kwiatów
- Odpowiedzi: 34
- Odsłony: 1157
Wymiany kwiatów
od Jarzma Brzasku 1x mniszek dla mnie
ode mnie dla Jarzma 1x szałwia
ode mnie dla Jarzma 1x szałwia
- 14 lut 2025, 23:49
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 6328
Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Rytm również przydreptał na tę sposobność, bo czemu by nie! Lubił te zdarzenia organizowane przez wpływ Uessasa, bo działały kojąco na myśli. Siedząc gdzieś na uboczu, oczywiście witając się ze znajomymi pyszczkami jeśli te by zwróciły na niego na chwilę uwagę, zaczął pleść swój własny wianek! A co! Ciekaw był strasznie, po odłożeniu go na drzewo, z kim tym razem będzie mu dane spędzić miłe popołudnie. Jeśli by kto zagadał tak po prostu, bez problemu by podszedł i mile poplotkował na wszelakie tematy.
- 13 lis 2024, 22:15
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Walka z nieumarłymi
- Odpowiedzi: 24
- Odsłony: 969
Walka z nieumarłymi
Morze
Walka za stado bez przywódcy to nie walka! Rytm też przyleciał wspomóc swoich współplemieńców w walce mimo, że był przecież tylko piastunem. Czuł się jednak odpowiedzialny za bezpieczeństwo, wsparcie i kontrolę nad sytuacją. Może jego obecność pokrzepi troszkę bardziej do walki pozostałych? Miał taką nadzieję!
Oprócz samego bycia, oczywiście sam porwał się w wir walki. Zaryczał drapieżnie i głośno w stronę nadpływających kościanych oprawców, aby następnie zionąć w nich z góry potężnym ogniem piekielnym, rozświetlającym i palącym całą powierzchnię morza, nad którą ciągle latał! Jak prawdziwy smok...
Tyle, że nie do końca, bo tak na prawdę jego "ogień piekielny" był tworem z maddary, bo siły do ziania aż tak wiele nie miał, w przeciwieństwie do pokładów mocy, których lubił często subtelnie używać, jak teraz. Nadał więc swojemu tworowi, mającemu naśladować jego własny płomień, znacznie wyższą temperaturę, jasność i właściwość pozwalającą mu nie niknąć w kontakcie z wodą. Po prostu wodoodporny ogień, mający za zadanie spopielić szkielety na czarne prochy.
Po przeleceniu raz nisko nad taflą wody, usmażywszy parę kostuchów na dobry początek, samiec znów wzleciał wyżej, aby nawrócić i ponownie zaszarżować na wyłażące na ląd maszkary.
Przy drugim podejściu nie zionął, lecz zrobił coś innego. Rytmicznie machał skrzydłami, odpychając się od powietrza w równych odstępach czasu. Wystawił przednie łapy w przód i zaczął nimi zataczać małe koła od zewnętrznej strony do wewnątrz. Jednocześnie ogon przed nim zmaterializowały się dwie wstęgi ognia, odpowiadające ruchom łap piastuna. Przemieniły się w dwa, wielkie, płomienne świdry, którymi następnie częstował ponownie przerażonych truposzy. Tak bardzo wczuł się w swoje twory, że zaczął swym płaskim głosem bez końca powtarzać:
Żryjcie ogień Słońca.
Płońcie bez końca.
Żryjcie ogień Słońca.
Płońcie bez końca...
I tak kontynuował swoje natarcie, z każdym podejściem korzystając z magii lotu tańca ognia. Obóz Tancerzy Ognia z jego wioski byłby teraz z niego dumny!
Walka za stado bez przywódcy to nie walka! Rytm też przyleciał wspomóc swoich współplemieńców w walce mimo, że był przecież tylko piastunem. Czuł się jednak odpowiedzialny za bezpieczeństwo, wsparcie i kontrolę nad sytuacją. Może jego obecność pokrzepi troszkę bardziej do walki pozostałych? Miał taką nadzieję!
Oprócz samego bycia, oczywiście sam porwał się w wir walki. Zaryczał drapieżnie i głośno w stronę nadpływających kościanych oprawców, aby następnie zionąć w nich z góry potężnym ogniem piekielnym, rozświetlającym i palącym całą powierzchnię morza, nad którą ciągle latał! Jak prawdziwy smok...
Tyle, że nie do końca, bo tak na prawdę jego "ogień piekielny" był tworem z maddary, bo siły do ziania aż tak wiele nie miał, w przeciwieństwie do pokładów mocy, których lubił często subtelnie używać, jak teraz. Nadał więc swojemu tworowi, mającemu naśladować jego własny płomień, znacznie wyższą temperaturę, jasność i właściwość pozwalającą mu nie niknąć w kontakcie z wodą. Po prostu wodoodporny ogień, mający za zadanie spopielić szkielety na czarne prochy.
Po przeleceniu raz nisko nad taflą wody, usmażywszy parę kostuchów na dobry początek, samiec znów wzleciał wyżej, aby nawrócić i ponownie zaszarżować na wyłażące na ląd maszkary.
Przy drugim podejściu nie zionął, lecz zrobił coś innego. Rytmicznie machał skrzydłami, odpychając się od powietrza w równych odstępach czasu. Wystawił przednie łapy w przód i zaczął nimi zataczać małe koła od zewnętrznej strony do wewnątrz. Jednocześnie ogon przed nim zmaterializowały się dwie wstęgi ognia, odpowiadające ruchom łap piastuna. Przemieniły się w dwa, wielkie, płomienne świdry, którymi następnie częstował ponownie przerażonych truposzy. Tak bardzo wczuł się w swoje twory, że zaczął swym płaskim głosem bez końca powtarzać:
Żryjcie ogień Słońca.
Płońcie bez końca.
Żryjcie ogień Słońca.
Płońcie bez końca...
I tak kontynuował swoje natarcie, z każdym podejściem korzystając z magii lotu tańca ognia. Obóz Tancerzy Ognia z jego wioski byłby teraz z niego dumny!
- 12 lis 2024, 17:55
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Chatka na kurzej stópce
- Odpowiedzi: 29
- Odsłony: 1274
Chatka na kurzej stópce
[Rytm Słońca, Ślad Chmur i Runiczny Kolec prezentują...]
Smoki aby łatwiej oprzeć się łakociom,
Rozpaliły same sobie własny kocioł.
Pyszności Runiczny, Czajka i Rytm sporządzili
Smacznym jadłem po brzegi żołądki wypełnili!
Rytm sobie schrupał cały gar prażonych termitów.
Nie znał wcześniej swoich pojemnościowych limitów.
Półpustynny z brzuchem okrągłym jak balon
Nie zmieściłby w sobie ni termita ramion.
Przygotowani razem ruszyli domku szukać
Żeby duszka niejadalnym łupem udobruchać.
Sprawnie trójka smoków kurzą chatę po śladach znalazła.
Gdy tylko stanęła, do środka kompania cicho wlazła.
Wszędzie było tak wiele wszelakich pyszności...
Nawet kebab na jednej z szafek tu gościł.
Lecz nie ważne, jak bardzo Rytma frykasy kusiły,
Tak nawet, jakby chciał (a chciał!), by mu się nie zmieściły.
Plan więc na razie działał doskonale.
Spożywać nie chciało mu się w cale.
Cicho stąpając po skrzypiących deskach wiedźmowego. domostwa,
Rytm zakradł się pod schowek z miotłami; to była dlań drobnostka.
Otworzył drzwiczki i swym bystrym wzrokiem zaczął szukać
Magicznej miotły, tylko żeby przy tym zbyt nie stukać.
W międzyczasie przekazał Czajce swój Kapelusz Badacza.
Przyda mu się w jego misji, tu już jego rola wkracza.
Rytm miał po zdobyciu upragnionego przedmiotu zaczekać,
By potem we trójkę w stronę pełni księżyca uciekać!
Cierpliwie więc opierał się słodkościom, jak dobrzy złodzieje.
Oby wspólnikom poszło szybko, bo zaraz znowu zgłodnieje!
Gdy w życie miał wejść ostatni etap; ewakuacja,
Wziął łapy za pas, trzymając z dumą miotłę, to racja.
Podsunął dwójce towarzyszy swój ogon bardzo długi,
Oferując im po wyjściu swe miotłolotne usługi.
I w ten sposób właśnie mała, szalona smocza grupka,
Miała wrócić do duszka z łupem, bez żadnego trupka!
Smoki aby łatwiej oprzeć się łakociom,
Rozpaliły same sobie własny kocioł.
Pyszności Runiczny, Czajka i Rytm sporządzili
Smacznym jadłem po brzegi żołądki wypełnili!
Rytm sobie schrupał cały gar prażonych termitów.
Nie znał wcześniej swoich pojemnościowych limitów.
Półpustynny z brzuchem okrągłym jak balon
Nie zmieściłby w sobie ni termita ramion.
Przygotowani razem ruszyli domku szukać
Żeby duszka niejadalnym łupem udobruchać.
Sprawnie trójka smoków kurzą chatę po śladach znalazła.
Gdy tylko stanęła, do środka kompania cicho wlazła.
Wszędzie było tak wiele wszelakich pyszności...
Nawet kebab na jednej z szafek tu gościł.
Lecz nie ważne, jak bardzo Rytma frykasy kusiły,
Tak nawet, jakby chciał (a chciał!), by mu się nie zmieściły.
Plan więc na razie działał doskonale.
Spożywać nie chciało mu się w cale.
Cicho stąpając po skrzypiących deskach wiedźmowego. domostwa,
Rytm zakradł się pod schowek z miotłami; to była dlań drobnostka.
Otworzył drzwiczki i swym bystrym wzrokiem zaczął szukać
Magicznej miotły, tylko żeby przy tym zbyt nie stukać.
W międzyczasie przekazał Czajce swój Kapelusz Badacza.
Przyda mu się w jego misji, tu już jego rola wkracza.
Rytm miał po zdobyciu upragnionego przedmiotu zaczekać,
By potem we trójkę w stronę pełni księżyca uciekać!
Cierpliwie więc opierał się słodkościom, jak dobrzy złodzieje.
Oby wspólnikom poszło szybko, bo zaraz znowu zgłodnieje!
Gdy w życie miał wejść ostatni etap; ewakuacja,
Wziął łapy za pas, trzymając z dumą miotłę, to racja.
Podsunął dwójce towarzyszy swój ogon bardzo długi,
Oferując im po wyjściu swe miotłolotne usługi.
I w ten sposób właśnie mała, szalona smocza grupka,
Miała wrócić do duszka z łupem, bez żadnego trupka!
- 08 sty 2024, 14:32
- Forum: Samotnicy i Prorocy
- Temat: Powiadomienia Samotników
- Odpowiedzi: 200
- Odsłony: 7720
Powiadomienia
Prip: – "wejściówka na Arenę Viliara bez konieczności czekania po poprzedniej walce – L23, zużyj do końca '24" dla Rdzawogrzywego
( viewtopic.php?p=613932#p613932 )
Akt.
( viewtopic.php?p=613932#p613932 )
Akt.









