Znaleziono 5 wyników

autor: Nieśmiertelne Pragnienia
22 cze 2025, 19:49
Forum: Kwiatowy stragan
Temat: Kwiatowy stragan
Odpowiedzi: 44
Odsłony: 2216

Kwiatowy stragan

Któregoś wczesnego wieczoru koło obozu zakręcił się goblin i tylko spory bukiecik oraz spokojne zachowanie pozwalał odróżnić go od zwykłego drapieżnika. Trochę się wahał czy podchodzenie samemu to dobry pomysł, w końcu jednak zerknął co takiego gnomy miały na stole i wymamrotał.
– Poproszę kamienie. – No i dał kwiatki, nie wiedząc na ile mu starczy. Gdyby było trzeba, starał się wybrać okazy których łowca nie miał.

6x niebieski – chryzokola, labradoryt
3x fioletowy – ametryn
3x różowy – różowy kwarc
3x biały – obsydian śnieżny
autor: Nieśmiertelne Pragnienia
21 cze 2025, 15:33
Forum: Kwiatowy stragan
Temat: Wymiany kwiatów
Odpowiedzi: 34
Odsłony: 1157

Wymiany kwiatów

Od Miętusowego Kolca do Nieśmiertelnych Pragnień – 1x krokus
Od Nieśmiertelnych Pragnień do Mięsutowego Kolca – 1x werbena
autor: Nieśmiertelne Pragnienia
01 cze 2025, 20:50
Forum: Kwiatowy stragan
Temat: Wymiany kwiatów
Odpowiedzi: 34
Odsłony: 1157

Wymiany kwiatów

Od Nieśmiertelnych Pragnień do Bluszczowej Łuski – wiesiołek
Od Bluszczowej Łuski do Nieśmiertelnych Pragnień – krokus
autor: Nieśmiertelne Pragnienia
21 lis 2024, 9:20
Forum: Zdarzenia
Temat: Walka z nieumarłymi
Odpowiedzi: 24
Odsłony: 969

Walka z nieumarłymi

Preria Ralary

Właściwie to znalazł się tu przypadkiem, ot zapędził na polowaniu do późnej pory i wracając chciał sprawdzić potencjalne miejsce na przyszłe polowanie. Zamiast jednak wychodzących na żer mniejszych i większych drapieżników, zobaczył lezącego równiną kościaka z dynią zamiast łba.

Przystanął, przyjrzał mu się z odległości ledwie dwóch ogonów. Nie został zauważony jedynie dzięki wysokiej trawie, w której się skrył. Odczekał chwilę, przestąpił jeszcze kilka kroków bliżej po łuku, zachodząc owe coś od tyłu i skoczył mu na plecy. Uh, był nieprzyjemnie oślizgły w dotyku, najwidoczniej coś się jeszcze na nim rozkładało. Do tego miał na sobie poszarpany w wielu miejscach materiał i jakiś nagolennik. Dynia rąbnęła o ziemię i ze złowieszczo uśmiechniętej miny została miazga. Kostki zastukały, kościotrup już się nie poruszył.

Pewnie wróciłby do siebie, jak gdyby nigdy nic. Ledwie zdążył zleźć z truchełka, miejmy nadzieje teraz już na pewno martwego, a rozległ się tętent kopy grany na sztuk kilka. Podniósł wyżej łeb, jednocześnie cofając się do swojej kryjówki.
– Co do kurwy... – Na pojawienie jeźdźców nie trzeba było czekać długo, zaś jego momentalnie skręciło w brzuchu. Jeszcze się zaraz okaże, że zaliczy kolejne spotkanie z kopytami ich wierzchowców. Było ich trzech, a przysiągłby, że hałas wskazywał na więcej. Jak bardzo pożałuje, odreagowania irytacji jaką wywołali swoim pojawieniem?
Skoro zwolnili, dali mu szanse do skorygowania swojej pozycji i utrzymanie momentu zaskoczenia. Jechali na niego, więc w kilku szybkich krokach, oddalił się bardziej w stronę linii drzew. Dziesiątki księżyców polowań dały mu dość wprawy, by teraz mógł powoli zajść ich od tyłu, nawet jeśli ich punkt obserwacji był wyżej, co samo w sobie wiele im ułatwiało. Skoczył na trzech kolejne, pchnieciami zrzucając ich z koni. Jeden rozbił dyniowy łeb, resztę dobił.

Prędko jednak pojawili się kolejni, on zaś stracił moment na dalsze skradanie skoro go widzieli. Pora na odwrót.
autor: Nieśmiertelne Pragnienia
20 lis 2024, 17:30
Forum: Zdarzenia
Temat: Chatka na kurzej stópce
Odpowiedzi: 29
Odsłony: 1274

Chatka na kurzej stópce

A myślał już, że nic go w tym życiu nie zdoła zaskoczyć. No i proszę, błąd. Widząc napis na skale, jego pierwszą myślą było, że wyrwie żartownisiowi łapy z tyłka. Pierwsze podejrzenia padły oczywiście na Kumę, prędko jednak skreślił to magiczne beztalencie. Gdyby wykuwał mu to przed nosem, dawno by o tym wiedział.

Dalsza obecność duszka wiele wyjaśniła i przez chwile patrzył na niego jak na wariata. Brzmiało to trochę jak bajka, ale jednak ktoś cukierki porozwalał, czy tam inne łakocie. Goblin zwiał, więc pozostało mu wsadzić syna na grzbiet i ruszyć się dalej. Nie musiał się nawet wysilać przy tropieniu, szedł spokojnie, omijając jakieś zarośla.

No i znalazł...

Przystanął i przez chwilę po prostu patrzył, zastanawiając się jak to do licha mogło się przemieszczać. Obszedł naokoło, spoglądając to na samą kurzą muszkę, to znajdująca u góry chatkę.
– Nie cierpię magii... – Na jednej czarownicy już się przejechał, o duszku nie wspominając.

Chwile później był przed drzwiami, postawił malucha na ziemi, chociaż miał go na oku. Tknął pazurem ścianę, a gdy przypadkiem zrobił w niej dziurę, przeszedł kawałek dalej. Ups.
Ilość zapachów różnorakiego jedzenia, czuć było już na zewnątrz. W środku zaś była niemal przytłaczająca, szybko zresztą znalazł w niej nutę dla siebie. Przeszedł dalej, co rusz zerkając na malucha i pilnując, by nie zaczął czegoś wcinać. Jeśli jemu w pysku zbierała się ślina na kilka konkretnych rzeczy, to tym bardziej kusiło młoda sznurówkę. Zawiesił na chwilę spojrzenie na wymyślnie ozdobionym cieście. Może gdyby zabrać tylko kawałek, nie zauważyłaby?
Wymamrotał coś pod nosem i pokręcił łbem. Zajrzał za kolejne drzwi, sztywniejąc na chwilę. Cudownie, to się nazywa pech, ledwo wszedł i wiedźma. Zrobił kilka cichych kroków, ostatecznie decydując się zabrać jedną z książek czarownicy, jako dowód dla duszka.

Cicho zgarnął opasłe tomisko i się wycofał, zabierając młodego po drodze.

Oset

Wyszukiwanie zaawansowane