Gadożer: 1x średnia [zmiażdżone tkanki na wysokości prawego kolana; liczne pęknięcia kości; krwawienie wewnętrzne; trudności w ustaniu na łapie]
viewtopic.php?p=683290#p683290
Znaleziono 4 wyniki
- 02 maja 2025, 9:04
- Forum: Samotnicy i Prorocy
- Temat: Powiadomienia Samotników
- Odpowiedzi: 200
- Odsłony: 7719
- 15 lut 2025, 13:47
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 6328
Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Lecz kiedy tylko zawiesiła wianek i cofnęła się, zaczęła myśleć. Przekrzywiła lekko głowę, przyglądając się swojemu tworowi. Podobał jej się. Jak mógłby nie, kiedy wyszedł spod jej łap? Mogłaby go teraz zdjąć, przywdziać i paradować przez resztę dnia, celebrując miłość, lojalność oraz samozachwyt, trochę niczym egocentryk, ale każdy jeden smok nosił w sobie jakiś ułamek samolubstwa.
Uśmiechnęła się pod nosem. Skierowała maddarę na to, co przed chwilą stworzyła. "Właściwie to..." przelała na rośliny historię, jaką w sobie nosiła. Tyle przecież wystarczyło. Otworzyć się. Obnażyć. Ostrzec. Smocza magia skupiła się na jej wianku. Miała odmrozić liście dębu. Odmrozić chabry i jagody. Skute grubą warstwą szronu oraz lotu miały stać się delikatne niczym szkło, by przy ledwie nieostrożnym muśnięciu rozpaść się. "Nic po Tobie nie zostanie."
Wzięła głęboki wdech, wygładziła futro na policzkach i trzepnęła lewym uchem, po czym podniosła się i opuściła zbiorowisko smoków, by powrócić do swoich obowiązków, a te... hm. Tym razem wyniosą ją chyba daleko na południe, aż poza granice wolnych, bo czemu by nie?
//ZT.
Uśmiechnęła się pod nosem. Skierowała maddarę na to, co przed chwilą stworzyła. "Właściwie to..." przelała na rośliny historię, jaką w sobie nosiła. Tyle przecież wystarczyło. Otworzyć się. Obnażyć. Ostrzec. Smocza magia skupiła się na jej wianku. Miała odmrozić liście dębu. Odmrozić chabry i jagody. Skute grubą warstwą szronu oraz lotu miały stać się delikatne niczym szkło, by przy ledwie nieostrożnym muśnięciu rozpaść się. "Nic po Tobie nie zostanie."
Wzięła głęboki wdech, wygładziła futro na policzkach i trzepnęła lewym uchem, po czym podniosła się i opuściła zbiorowisko smoków, by powrócić do swoich obowiązków, a te... hm. Tym razem wyniosą ją chyba daleko na południe, aż poza granice wolnych, bo czemu by nie?
//ZT.
- 09 lut 2025, 0:17
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 6328
Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Tęskniła za wiosną, a zarazem wystrzegała się jej nadejścia. Wszystko co dobre zaczęło i skończyło się o tej porze roku. W obawie przed złymi wspomnieniami nie chciała wracać myślami do dobrych, niemniej jednak nie ominie jej to. Z pewną nostalgiczną zawiesiną w sercu zaciągnęła się kakofonią słodkich woni rozmaitych kwiatów. Tak, jak zaciągała się nimi mając ledwie dwa księżyce. Uznała, że da temu szansę i tak, jak niegdyś plotła krzywe, rozpadające się i wiotkie ozdoby tacie, tak teraz postara się znacznie bardziej i być może sprawi komuś przyjemność.
Dopiero widok Yamiego ściągnął ją z orbity. O mały włos nie roztrzaskałaby sobie nosa o śnieg, kiedy prawie na niego wpadła.
– Rany boskie, Yami... – mruknęła. Przy takim łabędziu była ledwie wyliniałym kaczątkiem. – ... powinieneś spróbować się w soleńskim teatrze, wiesz? Nawet jeśli nie w grze aktorskiej, to przynajmniej jako projektant kostiumów. Elfy mają godny podziwu gust, ale z palcem w nosie byś im sprostał. – Uśmiechnęła się ospale, po czym wzrok opuściła na kosz. Zastanawiała się nad nim przez chwilę, ale o ile lubiła ładne rzeczy, tak... nie pasowały jej. To nie była ona. Zawsze żyła w zgodzie z naturą i jak najbliżej niej. Pachniała na zmianę zimnym wiatrem, morską bryzą i łąkowym kwieciem. Zwyczajową wolnością. Mimo częstych wizyt Ode Solen, nigdy nie oddała się salonom.
Przysunęła się do gałązek oliwnych, jakie rosły nieopodal, i w czuły, ostrożny sposób musnęła je łapą. Jak to szło? Symbol pokoju, nadziei oraz pojednania? O ile dobrze zapamiętała opowieści cioci Lyn, rzecz jasna. Hmpf. "Brzmi dobrze" – beztrosko i zacisznie. Położyła się w trawie i zaczęła powoli dłubać ozdobę. Zainteresowany jej skupieniem Ashland zszedł aż z nieba, zawodząc rozmaitymi tonacjami wielorybich pieśni, którym lubiła się przysłuchiwać. Sama również coś nuciła pod nosem. Coś mamrotała. Coś komentowała.
Kiedy skończyła, pogładziła żywiołaka dłonią po długim pysku i naparła na jego nos, by figlarnie, z zadziornym uśmiechem, pchnąć go z powrotem w eter. Wianek natomiast zawiesiła stosunkowo nisko, bowiem nie zależało jej na rzucaniu komukolwiek wyzwania. "Przynajmniej tym razem." Atmosfera tego miejsca działała uspokajająco.
Dopiero widok Yamiego ściągnął ją z orbity. O mały włos nie roztrzaskałaby sobie nosa o śnieg, kiedy prawie na niego wpadła.
– Rany boskie, Yami... – mruknęła. Przy takim łabędziu była ledwie wyliniałym kaczątkiem. – ... powinieneś spróbować się w soleńskim teatrze, wiesz? Nawet jeśli nie w grze aktorskiej, to przynajmniej jako projektant kostiumów. Elfy mają godny podziwu gust, ale z palcem w nosie byś im sprostał. – Uśmiechnęła się ospale, po czym wzrok opuściła na kosz. Zastanawiała się nad nim przez chwilę, ale o ile lubiła ładne rzeczy, tak... nie pasowały jej. To nie była ona. Zawsze żyła w zgodzie z naturą i jak najbliżej niej. Pachniała na zmianę zimnym wiatrem, morską bryzą i łąkowym kwieciem. Zwyczajową wolnością. Mimo częstych wizyt Ode Solen, nigdy nie oddała się salonom.
Przysunęła się do gałązek oliwnych, jakie rosły nieopodal, i w czuły, ostrożny sposób musnęła je łapą. Jak to szło? Symbol pokoju, nadziei oraz pojednania? O ile dobrze zapamiętała opowieści cioci Lyn, rzecz jasna. Hmpf. "Brzmi dobrze" – beztrosko i zacisznie. Położyła się w trawie i zaczęła powoli dłubać ozdobę. Zainteresowany jej skupieniem Ashland zszedł aż z nieba, zawodząc rozmaitymi tonacjami wielorybich pieśni, którym lubiła się przysłuchiwać. Sama również coś nuciła pod nosem. Coś mamrotała. Coś komentowała.
Kiedy skończyła, pogładziła żywiołaka dłonią po długim pysku i naparła na jego nos, by figlarnie, z zadziornym uśmiechem, pchnąć go z powrotem w eter. Wianek natomiast zawiesiła stosunkowo nisko, bowiem nie zależało jej na rzucaniu komukolwiek wyzwania. "Przynajmniej tym razem." Atmosfera tego miejsca działała uspokajająco.
- 15 wrz 2024, 6:45
- Forum: Samotnicy i Prorocy
- Temat: Powiadomienia Samotników
- Odpowiedzi: 200
- Odsłony: 7719









