Znaleziono 5 wyników

autor: Siewca Gór
13 cze 2025, 12:53
Forum: Kwiatowy stragan
Temat: Kwiatowy stragan
Odpowiedzi: 44
Odsłony: 2216

Kwiatowy stragan

Przybył i on, nie miał tych kwiatów za wiele przez swoją nieobecność na Wolnych. Swoją drogą później się dowiedział, że to nie jedyne co go ominęło... Ale coś tam ze sobą przyniósł. Nie miał pojęcia jakbym cudem to co przyniósł nie zwiędło, ale to chyba urok ich świata. Położył wszystko na ladzie i skinął łbem sprzedawcom.
– Witajcie. Wezmę zioło, eliksir i flet. To będzie po dwa kwiaty prawda? Powinno chyba wystarczyć. – powiedział spokojnie i wskazał na zdobyte rośliny. Nie był nie miły po prostu przeszedł do konkretów.

  • mak + marchew –> 5x lulek
    2x miłek –> bambusowy flecik
    jeżówka + kąkol –> eliksir leczący rany średnie
autor: Siewca Gór
03 mar 2025, 12:40
Forum: Zdarzenia
Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Odpowiedzi: 148
Odsłony: 6328

Pole kwiatów na Skałach Pokoju

Oczywiście, że ignorował siostrę! Kto przy zdrowych zmysłach by tego nie robił. Zwłaszcza w takim miejscu schadzek jak to. Wystarczyło mu, że ciągle musiał obserwować swoich rodziców, nie miał zamiaru interesować się życiem romantycznym swojej młodszej siostry.

Trzymając w łapie wianek odwrócił się w bok spodziewając się tam kogoś ujrzeć lecz... dostał jedynie chichot. Uśmiechnął się pod nosem i przymknął ślepia.
– Jeszcze nawet nigdzie cię nie zabrałem, a już jesteś taka figlarna?
rzucił głębszym tonem nie próbując już się odwracać. Zaczekał aż samica mu się ukarze mu mógł na nią przenieść swoje stalowe spojrzenie.
– Jasne, nie ma co tu czekać.
puścił jej oko i zaczęli odchodzić.

Czując jednak wibracje maddary musiał odchylić łeb w bok. I dobrze, bo właśnie świsnął mu koło ucha kamyk. Co gorsze... zupełnie to zignorował poza zrobieniem uniku. Nie da jej tej satysfakcji. Znał jej gierki i jeśli tylko by na nią spojrzał zaczęło by się jojczenie w najgorszym wypadku, a w najlepszym... zobaczył by sobie jak pokazuje mu jakiś obraźliwy gest. Przewrócił ślepiami i odszedł z Vark co jakiś czas muskając jej ogon swoim.

Perła Oceanu Lamba
autor: Siewca Gór
15 lut 2025, 16:46
Forum: Zdarzenia
Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Odpowiedzi: 148
Odsłony: 6328

Pole kwiatów na Skałach Pokoju

Przyszedł i on bo jak niby miał się nie pojawić. Wszystko było lepsze od siedzenia w Mgłach gdzie wiało rodzinną nudą. Tu chociaż coś się działo o bogowie, faktycznie się działo. Pomijając już fakt wielkiego drzewa, kwiecia i wianków...

Podszedł do pnia trochę ignorując pozostałych. Przecież mieli wybierać wianki, a dopiero potem się uspołeczniać. Nie zwrócił więc większej uwagi na to, że jedna z Mglistych chyba pomagała pleść wianek Słonecznej. Widział jak Tyraniczna wybierała swój wianek.
Siadł przed drzewem
– Hm...
wymruczał jedynie czując na lekkim wietrze, że nie każdy twór niósł zapach właściciela. A to ci ciekawe. Może i kusiło by wziąć coś "niepodpisanego". Ale po cóż skoro musiała tu wisieć praca jednej z samic którą miał na oku. Już nawet prawie sięgnął po jeden gdy zatrzymał łapę i spojrzał na zamarznięte kwiecie. Musnął je palcem czując resztki maddary, żadnego zapachu.
Czy to ty lodowa pani?
Uśmiechnął się pod nosem i pokręcił łbem patrząc jak zamarznięte listki spadają na ziemię. Na ziemię na której smętnie leżał zniszczony wianek i ... bardzo dużo kwiatów wiśni. Co tu się wydarzyło? Uniósł brew ale koniec końców pokręcił jedynie nosem i znów spojrzał na te wiszące na drzewie.
No dobra skoro jedna z opcji odpada to wybierze kolejną.

Wianek który ujął w łapę należał do Vark. Czuł ją na roślinach i rozejrzał się właśnie bo być może właścicielka jeszcze gdzieś tu się kręciła. Wtedy też trafił na znajomy pysk i skrzywił się mocno. Oh na bogów niech Uessas szybko ich gdzieś wyśle bo sam odleci...

// wianek Perły Oceanu stolen
autor: Siewca Gór
10 lis 2024, 13:24
Forum: Zdarzenia
Temat: Walka z nieumarłymi
Odpowiedzi: 24
Odsłony: 969

Walka z nieumarłymi

  • Opuszczona Osada
Podszedł na obrzeża osady i zmarszczył mocno brwi. Cóż to były za dziwy?! Nigdy w swoim krótkim życiu nie słyszał ani nie widział niczego podobnego. Wyglądały jak szkielety ludzi tylko zamiast głów miały dynie? Paskudne stworzenia.

Posłał wiadomość do Pomiot i ciotki Gerny. Powiedział im również, że ruszy sam by nie pozwolić pierwszej fali wyleźć poza obręb Osady. Oby tylko z tego bohaterstwa było więcej pożytku niż szkody...

Pochylił się mocno i zaczął podchodzić do suchych krzewów sterczących u wejścia do Osady. Szedł jak na łowce przystało cicho ale nie leniwie powolnie. Ogon miał lekko uniesiony, skrzydła blisko siebie. Kiedy widział, że dynie zaczynały się na niego gapić zamierał blisko ziemi. Kiedy już znalazł się blisko krzewów miał pewną osłonę. Wystarczyło chwilę zaczekać aż szkielety ruszą jeszcze nieco do przodu i... Ramzy wybił się z ziemi z impetem. Chciał rzucić się na pierwszą linię przeciwników powoli wychodzących z obozu. Być może zaskoczenie jakie im zgotował będzie dla niego przewagą. Wpadł ciałem na pierwszy szkielet bo to by ten się rozpadł. Następny sus i już był przy kolejnym którego chciał powalić uderzeniem łapy w dynię. Nie próżnował. Okręcił się wokół własnej osi by ogon podciąć kilka kolejnych stojących wokół. Na ostatniego w pochodzie chciał po prostu wskoczyć i powalić na ziemię by rozpadł się w pył. Jeśli dobrze pójdzie jego atak z zaskoczenia powstrzyma pierwszą falę, jeśli nie... chociaż skupią się na nim do czasu aż przybędzie ciotka czy Pomiot lub ktoś inny.

Czarci Pomiot Słodkie Wspomnienie
autor: Siewca Gór
04 lis 2024, 13:33
Forum: Zdarzenia
Temat: Chatka na kurzej stópce
Odpowiedzi: 29
Odsłony: 1274

Chatka na kurzej stópce

Szedł powoli za tropem o którym mówił duszek nie zwracając nawet uwagi na Tankę. Wpadli na siebie podczas rozmowy z Duszkiem i tak jakoś skończyli jako para. Nie taka para! Tylko po prostu, dwa smoki idące jednym śladem.
– Tam jest.
powiedział wskazując na chatkę znajdującą się za drzewami. Dzięki bogom, że sypała za sobą tyle słodyczy.
– Pamiętaj co powiedział Duszek, ukradnijmy coś fajnego ale nie żarcie. Fajniejszy przedmiot wygrywa.
uśmiechnął się pod nosem jak zwykle wrzucając w to rywalizację którą Tanka tak bardzo lubiła. Jemu było wszystko jedno.

Wszedł pierwszy oczywiście skradając się po cichu. Uważał tak jak podczas polowania na to jak stawiał łapy. Nie machał ogonem by nie strącić nic po drodze, skrzydła trzymał całkiem blisko siebie. Szedł lekko pochylony starając się wypatrzeć coś już z korytarzyka zanim dotarł do kuchni. W samej kuchni, o rany... ileż tu było mięsa. Parowało i pachniało przecudownie. Musiał raz mlasnąć by pozbyć się nadmiaru śliny! Był bardzo blisko capnięcia wątroby cielęcej, ale zacisnął zęby. W oko za to wpadł mu żeliwny przedmiot. Pogrzebacz chyba? Stał sobie obok kominka oparty o niego niczym metalowy patyk. Otwarł pysk i złapał go za górną część. Był długi jak smocza łapa i pachniał starym tłuszczem. Idealnie. Zerknął na Tankę kiedy zaczął szykować się do wyjścia. Jeśli tylko chciała wziąć coś do żarcia dmuchnąłby zimnym powietrzem z nosa prosto w jej pysk popędzając ją tym samym.
~ Czas na nas.
dodał w umyśle i zaczął skradać się do wyjścia z pogrzebaczem w pysku.

Jedwabista Łuska

Wyszukiwanie zaawansowane