Formalna? Ton jej głosu naturalnie zmieniał się wedle potrzeb – miała do czynienia z obcym, nie przemawiała zatem jak do swojego. Inna sprawa, że każdy był jej tu obcy, mniej czy bardziej, a te skąpe relacje, które zaczęła już nawiązywać, z rzadka dawały jej możliwość wyjścia ze swojej starannie uformowanej bariery obronnej, a ona też nie lubiła jej opuszczać – żyła, oddychała i przemawiała polityką, z wyboru, nie z przymusu.
~ Niech będzie. Do zobaczenia na miejscu ~ raz jeszcze utkała kopię swojego zwyczajnego neutralizmu, by dopiero wówczas skierować swoje spojrzenie na stojącego w oddali obcego. Krótko skinęła mu łbem, jako znak, że mogli kierować się ku polance, chwyciła mocniej wianek i zmusiła swoje pustynne skrzydła do wyniesienia ją znowu w objęcia zimnego wiatru.
// zt.
Łaknący Przyjemności