Strona 47 z 50

: 18 lip 2022, 12:20
autor: Odłamek Raju

OSTATNI POST Z POPRZEDNIEJ STRONY:

K-kłamstwo zawsze będzie dla mnie czymś złym. – Stwierdziła. To nie tak, że musiał ją w tym momencie czegoś na ten temat uczyć w kwestiach moralności. – W-wiesz, dz-dziadek był zdziwiony, że nigdy nie kłamałam – zaśmiała się smutno. – A-ale wolę kłamać niż cię stracić. – Wybąkała znacznie ciszej.

Zaczęła kreślić pazurem jakieś bliżej nieokreślone kształty na kocu.
N-nie, p-po prostu – westchnęła. Znów poczuła się jak dziecko. – N-nie ważne. To n-nic takiego. – Próbowała zbyć temat. Przekręciła się pod nim tak, by leżeć na brzuchu. Podczołgała się bliżej brzegu strumienia i zawiesiła wzrok na swoim odbiciu. Ueh! Pomijając zwyczajowy wygląd, jej czupryna wyglądała jakby Erlyn nurkowała w sianie. Koszmar.

: 18 lip 2022, 12:38
autor: Maros
Od czasu zniknięcia Bandyckiej oraz Szarego minęło sporo czasu.
– Myślę, że nawet nie będziesz musiała. Minęło tyle czasu i nie widać, by ktokolwiek interesował się tym. Nawet Aoha nie próbował się na mnie odegrać, gdy z nim rozmawiałem. – odsunął się, gdy zaczęła się obracać.
– Nie stracisz, nie zamierzam dać się tak łatwo zabić. Najwyżej wrócę do starej rangi, chociaż pamiątka po twoim dziadku nieco to utrudnia. – nie mówił tego, by przekonywała Viliara. Nawet by o to nie prosił.

Przez chwilę sam wsłuchał się w szum wody. Przyjemny dźwięk.
– Powiedz. Proszę. – wolał wiedzieć co jest na rzeczy.

: 18 lip 2022, 12:42
autor: Odłamek Raju
Czy powinna mu powiedzieć?
E-eh, to nie takie proste – wyznała w końcu. – O ile A-Aoha faktycznie nie chciał ciągnięcia tego sznurka zemsty, tak... wiesz, w stadzie Szara Rzeczywistość miał paru bliskich. – Wzięła głęboki wdech. – W tym córkę. Moją, uh, przyjaciółkę. – Teraz czuła się podwójnie źle. Jak miała spojrzeć drugiej uzdrowicielce w oczy? "Hej Gerna, znalazłam dziś dużo jałowca. Oh, i całuję się po kątach z zabójcą twojego taty. Co u Ciebie?" Bah!

Jeżeli chciał by mu coś powiedziała to nie powinien był poruszać tematu jej dziadka. Obróciła łeb do tyłu, na niego, omal nie zabolał ją kark.
Pamiątka? Jaka znowu pamiątka? – spojrzała na niego nierozumnie. Nic nie widziała...

: 18 lip 2022, 13:00
autor: Maros
Tym razem chwila milczenia trwała nieco dłużej.
– Wiem, wspominał o niej. – mruknął cicho. Ponownie ułożył się na futrze, wziął z miski jedną malinę i przez chwilę oglądał.
– Obaj mieli partnerów i rodzinę. – odłożył drobny owoc, gdy zawartość żołądka podeszła mu do gardła. Ah, wyrzuty sumienia, dawno ich nie było. Ułożył łeb na łapach, tak by nadal moc spoglądać na uzdrowicielkę.

– Najpierw wyjaśnij o co chodziło. Wtedy opowiem Ci, jak zalazłem Viliarowi na skórę. – prosta wymiana, chociaż dziwiło go, że nie słyszała o tym od samego Boga.

: 18 lip 2022, 13:04
autor: Odłamek Raju
Oparła pysk o ugięty nadgarstek i przesunęła go tak, by lepiej widzieć Marosa. Biła się z myślami, aż w końcu...
Nie obraź się, ale uh – przełknęła ślinę. Chciała zaspokoić ciekawość i jednocześnie zatopić ostatnie nicie wątpliwości. – Dlaczego zabiłeś tamtego uzdrowiciela, a mnie nie? – no, poza oczywistą zemstą Viliara, ale uznała, że rozpatrują te dwie sytuacje tak samo, pomijając niektóre aspekty. Dziadek nie raz już ją zapewniał o zemście na tych, którzy podniosą na nią łapę. Wcisnęła nos w futro na łapie Pokłosia by stłumić rosnący uśmiech. Kochała Viliara, był cudownym opiekunem.

Jego 'warunek' wcale nie poprawił jej nastroju.
To n-naprawdę nic takiego. Nie warto o to się k-kłócić – nadal próbowała się wymigać.

: 18 lip 2022, 13:25
autor: Maros
Jej pytanie i próba ukrycia uśmiechu, razem tworzyły odrobinę dziwne połączenie.
– Wtedy też było inaczej. Na jednej z rozmów wykorzystał moment, gdy byłem dość mocno spity i wykorzystał to, by wyciągnąć ze mnie informacje o Bandyckiej. Była jego przybraną siostrą. – do teraz nie był do końca pewien, ile wtedy mu powiedział.
– Pisklaki były małe, stado nie za silne. Sam wygadał się później, że komuś to powiedział. No i poleciało to dalej... – końcówkę jedynie cicho mruknął.
– Tobie sam zacząłem mówić po kawałku, do tego te skóry. Viliar mnie jednak nieco uprzedził.

– Skoro miało by to wywołać kłótnie, to chyba jednak jest to coś, co warto wyjaśnić. stwierdził ostrożnie.

: 18 lip 2022, 13:31
autor: Odłamek Raju
Poleciało dalej...? Huh. Ale przecież nikt nie wiedział, poza ich trójką, więc czy to było tylko kłamstwem, straszeniem w złym guście? Ten cały Szary brzmiał jak osoba o mało zaawansowanym instynkcie samozachowawczym.
Jak zginął? – zapytała. Miała wrażenie, że Marosowi ulży kiedy to z siebie wreszcie wyrzuci, zwłaszcza komuś, kto nie patrzył na niego z góry i nie oceniał go. Erlyn prawdopodobnie wtedy nie było nawet na świecie.

Zerknęła na skóry kiedy o nich wspomniał.
P-powinieneś je spalić – stwierdziła. – Na bogów, Maros, ja je nosiłam ciągle przy sobie. A gdyby ktoś mi grzebał w torbie? – zmroziło jej krew w żyłach na samą myśl o takiej sytuacji. Im mniej osób wiedziało, im mniej było dowodów, tym lepiej.

Milczała chwilę, myśląc czy nie próbować się dalej migać. Ale może lepiej to mieć za sobą?
Po prostu... dziwnie się czuję z myślą, że, uh, jestem którąś z kolei, a ty... no, właściwie to nie – wymamrotała i odwróciła wzrok w przeciwnym kierunku. Nie powinna się tak czuć. To normalne, że żyjąc trzykrotnie dłużej niż ona miał inne relacje tego typu. Prawdopodobnie lepsze. Na pewno lepsze. A jednak nie mogła się pozbyć tego nieprzyjemnego ukłucia zazdrości, że nigdy nie będzie wystarczająco dobra. Że zawsze będzie miał ją do kogo porównać.

: 18 lip 2022, 13:57
autor: Maros
Zamyślił się, wracając myślami do tej wyspy.
– Zabrałem go na południe, bez błogosławieństwa. Trafiliśmy na wyspę, tam też poznałem Fiaina. Rozmowa potoczyła się takim, a nie innym torem. Nabrałem podejrzeń, a gdy zabrałem go na bok, przyznał się, że wygadał. – czy ulżyło, jeszcze nie wiedział. Na razie zamiast ulgi, czuł się coraz gorzej z tym tematem.
– Zaatakowałem, zaczął uciekać. Dorwałem go niedaleko terenów stadnych, nadal jednak za daleko by mógł kogoś wezwać. Ukryłem ciało na wyspie, sam nie miałem jak go spalić. Za długo by mi to zajęło. Następnego dnia wróciłem tam z bratem i twoją Matką. – skrzywił się na wspomnienie, gdy go wykupywał z tego piasku.
– Dostał w pachwinę, później go dobiłem. – dodał po chwili, odpowiadając na pytanie.
Zawiesił wzrok na strumieniu, obserwował jak światło odbija się od poruszającej się tafli.

– Możesz mi je oddać, to zajmę się tym. – co do kwestii jego wcześniejszych partnerek, czy też partnerów. W sumie to nie było ich wielu.
– Tego nie dam rady zmienić.

: 18 lip 2022, 14:08
autor: Odłamek Raju
Słuchała go i nakręcała sobie kosmyk jego sierści na palcu, analizując to co słyszy. Na wspomnienie o jej matce poruszyła uchem. Czyli ona też w to była zamieszana? Rany, ale to wszystko poplątane.
Myślę, że każdy by na twoim miejscu spanikował i, eh, postąpił tak samo lub podobnie – spojrzała na niego smutno. – Plaga ma dużo za uszami, znacznie więcej niż dwa trupy wścibskich smoków. – Skrzywiła się lekko. No tak. Od nich odejść nie można, ale sami przyjmowali co rusz uciekinierów z innych stad. Jej stado widziało tylko czubek własnego nosa. Strasznie ją to irytowało, ale nie miała wyboru. Wykluła się w tym miejscu i do niego była przykuta.

Podniosła się do siadu i zaczęła grzebać w torbie. Wyciągnęła z samego dna te skóry, wszystkie, które podarował jej niedawno Maros. Podsunęła je bliżej. Pachniały mocno ziołami, ale może to i lepiej.

Na jego odpowiedź smutno się uśmiechnęła.
Wiem. Nie jestem z-zła. Z-znaczy, bardziej chyba na siebie. Że tak czuję. To głupie. – Nie miał przecież na to wpływu, a ona nie powinna być tak niepewna własnych wartości tylko dlatego, że Pokłosie miał przeszłość.

: 18 lip 2022, 14:28
autor: Maros
Popatrzył na skóry, póki co przesuwając je jedynie nieco na bok, bliżej własnej torby.
– Po prostu nie chciałem nikogo więcej stracić, a z czasem i tak sami odeszli. – odwrócił łeb, gdy w gardle pojawiła się znajoma gula. Na moment zamknął ślepia, pozostawiając kolejne słowa bez odpowiedzi. Drżący głos, był ostatnim czego teraz chciał.

: 18 lip 2022, 14:32
autor: Odłamek Raju
Również zamilkła, ale z innego powodu. Naradzała się sama ze sobą. Odgarnęła biały, zbłąkany kosmyk za ucho samca.
Z obecnym podejściem to ty możesz być kimś, kogo inni stracą. – Spojrzała po sobie wymownie. Nie była pewna, czy Maros jako Maros miał innych bliskich. Wspominał coś o wychowankach, ale to raczej pisklęta, które nie ruszyłyby mu na ratunek gdyby coś się wydarzyło.

: 18 lip 2022, 14:51
autor: Maros
Okręcił nieco łeb, jak by podsuwając się nieco bardziej pod jej łapę.
– Jeśli tam się niczego nie dowiem, nie będę więcej szukać. Dobrze? – popatrzył na nią, w końcu podnosząc się z futra.

– Ale chciałbym czegoś więcej, niż samych zalotów. – delikatnie pogładził jej prawą łapę. W sumie to pierwszy raz sam to sugerował. Nie naciskał jednak.

: 18 lip 2022, 15:08
autor: Odłamek Raju
Jej łapa zamarła w bezruchu. To brzmiało na dobry kompromis. Pokiwała lekko głową. Wróciła do bawienia się jego włosami, aż nagle rozbrzmiały słowa których w ogóle się nie spodziewała. Z wrażenia szarpnęła odrobinę za mocno za białą grzywę Marosa, jednocześnie zachłysnęła się śliną.

Czy on…? Pytał o…? Zamrugała. Siedziała w bezruchu niczym posągi na piedestałach świątyni. Utkwiła spojrzenie daleko przed sobą. Nie wyglądała na rozdartą per se, ale zdecydowanie coś kalkulowała.
Kiedy to wszystko się skończy – stwierdziła po chwili, zerkając wymownie na niebo. Nie chciałaby pozwolić sobie na więcej z myślą, że to równie dobrze może być ich ostatnie spotkanie. Lub jedno z ostatnich. Przyciągnęła skrzydła do boków, ściskając się nimi jak szczelnym kocem. – W-więc jeśli chcesz mi pokazać, że Ci naprawdę zależy… mam nadzieję, że nie wybierzesz okrężnej drogi. – Uśmiechnęła się lekko. Ostatecznie Maros sam napytał sobie biedy, sprowadził kłopoty na Wolne i samego siebie, więc dopóki wisiały nad nimi czarne chmury, Erlyn nie widziała czasu na zajmowanie się przyziemnymi sprawami, nawet jeżeli będzie za tym diabelnie tęsknić i wyczekiwać szczęśliwego zakończenia tej historii.

Dziadek nie chciał, aby pomagała smokom. Może faktycznie to nie była jej rola. Maros miał okazję odzyskać w oczach bogów, choćby odrobinę. Jeśli zmarnuje tę okazję to nie widziała dla siebie przyszłości u boku kogoś takiego. Nawet jeżeli by ją to bardzo bolało.
A-ale z-zrozumiem jeśli wybierzesz inaczej. – Dodała nieco ciszej.

: 18 lip 2022, 15:40
autor: Maros
Dlaczego to zawsze musi być szantaż?
Jak nie kozioł grożący paluszkiem, to.... Ona. Spuścił wzrok na łapę, przez moment obserwował jak układa się jej futro, gdy swoją zjechał niżej. Finalnie odstawił ją na ziemię.
– No cóż... – popatrzył gdzieś w bok.
– Dobrze, po wszystkim wrócimy do tej rozmowy. – posłał jej delikatny uśmiech, cóż, nie dało się ukryć, że był on wręcz wymuszony.

– Odezwę się, gdy wrócę. – dodał po chwili i podszedł do torby. Schował zapisane skóry.
– Erys pewnie będzie Cię szukał. – delikatnie musnął jej policzek. Jeśli nic nie dodała, odszedł.

~ Musimy porozmawiać... ~ posłał do satyra. Jak zwykle tu ton nie był już tak lekki, jak względem Erlyn.

Zt

: 18 lip 2022, 15:46
autor: Odłamek Raju
Gdyby wiedziała, że odbierze to jak szantaż to pewnie wyrwałaby sobie język. Zwyczajnie nie chciała się o niego martwić jeszcze bardziej. Nie chciała, aby on martwił się o nią kiedy miał już tyle problemów na głowie. Czy tak źle szło jej wysławianie się…?
T-to nie tak, że nie chcę. J-ja t-tylko… – ucięła widząc jego przymuszony uśmiech. – Ch-chcę byś żył, a d-dotychczasowa droga zepchnie cię w objęcia Aterala… – wymamrotała. Nie mogła mu przecież powiedzieć tego, co Viliar chciał zachować między nimi.

Spuściła wzrok i pokiwała głową. Erys, nie Erys. Co za różnica? Spoglądała chwilę na skórę. Zwinęła ją, schowała do torby, posprzątała resztki owoców i wzbiła się w powietrze, lecąc na południe. /zt

Diamentowy Strumień

: 13 lis 2022, 21:39
autor: Aromat Kawy
–[vell] ... jestem prawie pewna, że to był Immanor.[/vell] – Oświadczyła, krocząc wzdłuż strumienia. Chód miała lekki, nie śpieszyła się nigdzie. Sorcorr chyba leciał tuż obok, ewentualnie nad nią. Ciężko było to wyczuć kiedy za kompana miało się sowę o bezszelestnym locie.

Nie, Kammanor. To bracia. Jak możesz ich mylić? – spytał spokojnie.

Zatrzymała się i zmarszczyła nozdrza. Obróciła pysk na puchacza.
–[vell] Jak ty możesz to spamiętać?[/vell] – jęknęła z rozgoryczeniem. Po co Wolnym Stadom było aż tylu bogów? Pękała jej już głowa od tej nauki! – [vell] Hmpf. Więc... więc...[/vell] – nabrała powietrza w płuca, a potem zaczęła recytować tyle, ile pamiętała. –[vell] Immanor, życie. Kammanor, siła. Nenya, zwinność. Thahar, łowy, a Tarram...[/vell] – ucięła.

Kompan wylądował na jej lewym ramieniu i odrobinę uniósł długie, pierzaste brwi.
–[vell] Uh... uh... pamięęętam....[/vell]
Upadły. Śmierć.
–[vell] Wiedziałam![/vell]

Sorcorr wydał z siebie ciche "mhmm" i nic więcej nie dodał. Uzdrowicielka przysiadła przy strumieniu, aby zanurzyć w wodzie końcówkę ogona oraz lewą łapę. Ceremonia zakończyła się dopiero wczoraj, a jednak już czuła się nieco inaczej niż po poprzedniej. Bardziej... swojsko.
[mention]Oddany Kolec[/mention]