Nieskalany Wiatrem także przybył na stragan. Niósł ze sobą istny bukiet kwiatów. Podobno gnomy zbierają je, za ciekawe przedmioty. Tak więc dziś postanowił na nie zapolować.
  Przyszedł w dobrym nastroju. Po jego skrzydłach chodziły różne chrząszcze. Najwięcej było wiosennych, lecz znalazł się jeden gajowy, a nawet dwie stonki. Wszystkie chodziły po smoku, który nie zwracał nie nie większej uwagi niż to, aby z niego nie pospadały. W prawym skrzydle zawinięte miał kwiaty, gdzie uznał, że ani nie zginą po drodze, ani nie ucierpią tak, jak by to się stało w torbie.
  – Dzień dobry, Drogie Gnomy! Mam dla was duży bukiet. – odparł i z zadowoleniem usiadł i wziął w przednie łapy bukiet kwiatów, które ułożył w wolnym miejscu na stole. – Co byście mogli mi za niego dać? – zagaił, aby później wraz z ich słowami zdecydować się na równie pokaźny co ilość kwiatów – dobór przedmiotów. Chociaż nad jednym się zastanowił dłużej.
  – Bardzo chciałbym uszczęśliwić moją lubą. Czy moglibyście wyrzeźbić dla mnie w drewnie kwiat. Może miłek? Czy jaki byście polecili? –
//niezapominajka, chaber – fabularka
2x werbena, hiacynt, szałwia – 2x karty tarota
róża, kąkol – eliksir leczący rany średnie
2x miłek – bambusowy flecik
mak, marchew – 5x ślaz dziki
Znaleziono 12 wyników
- 22 maja 2025, 16:45
- Forum: Kwiatowy stragan
- Temat: Kwiatowy stragan
- Odpowiedzi: 44
- Odsłony: 2347
- 12 maja 2025, 21:11
- Forum: Samotnicy i Prorocy
- Temat: Powiadomienia Samotników
- Odpowiedzi: 200
- Odsłony: 8204
Powiadomienia
Dla Fioletowookiego (pożyczka że Skarbca Ziemi)
+ 1x runa ochrony przed maddarÄ…
+ 1x eliksir ochront przed atakiem magicznym
+ 1x eliksir zwiększający siłę
Powiadomienia
Akt.
+ 1x runa ochrony przed maddarÄ…
+ 1x eliksir ochront przed atakiem magicznym
+ 1x eliksir zwiększający siłę
Powiadomienia
Akt.
- 11 maja 2025, 8:11
- Forum: Samotnicy i Prorocy
- Temat: Powiadomienia Samotników
- Odpowiedzi: 200
- Odsłony: 8204
Powiadomienia
Fioletowooki zdobywa rany
Powiadomienia3x lekka[rana magiczna: rana szarpana na prawej, przedniej łapie, krwawienie, ból], [rana cięta lewej przedniej łapy, krwawienie, infekcja, ból], [rana cięta lewej tylnej łapy, krwawienie, infekcja, ból]
1x średnia [rana magiczna na szyi; głęboka rana cięta na szyi; krwawienie; ból; infekcja][09.05.25]
- 08 maja 2025, 17:06
- Forum: Samotnicy i Prorocy
- Temat: Powiadomienia Samotników
- Odpowiedzi: 200
- Odsłony: 8204
Powiadomienia
Wyleczony z ran:
Powiadomienia
2x lekka [siniaki na wysokości prawego łokcia; krwawienie wewnętrzne; uszkodzenia mięśni; ból], [pęknięta kość lewego kolana, ból, gorączka]
1x ciężka [rana magiczna; złamanie otwarte przedramienia prawej łapy; obfite krwawienie zewnętrze i wewnętrzne; ból oraz szok; infekcja][8.05.25]
Powiadomienia
- 08 maja 2025, 16:49
- Forum: Samotnicy i Prorocy
- Temat: Powiadomienia Samotników
- Odpowiedzi: 200
- Odsłony: 8204
Powiadomienia
Fielotowooki +
Akt.
Powiadomienia3x lekka[rana magiczna: rana szarpana na prawej, przedniej łapie, krwawienie, ból], [rana cięta lewej przedniej łapy, krwawienie, infekcja, ból], [rana cięta lewej tylnej łapy, krwawienie, infekcja, ból][07.05.25]
Akt.
- 08 maja 2025, 16:44
- Forum: Samotnicy i Prorocy
- Temat: Powiadomienia Samotników
- Odpowiedzi: 200
- Odsłony: 8204
Powiadomienia
Fioletowooki
Powiadomienia2x lekka [siniaki na wysokości prawego łokcia; krwawienie wewnętrzne; uszkodzenia mięśni; ból], [pęknięta kość lewego kolana, ból, gorączka]
1x ciężka [rana magiczna; złamanie otwarte przedramienia prawej łapy; obfite krwawienie zewnętrze i wewnętrzne; ból oraz szok; infekcja][8.05.25]
- 26 lut 2025, 22:42
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 6759
Pole kwiatów na Skałach Pokoju
  Biały ogon przesunął się po śniegu, by zaraz się zatrzymać. Poruszył uszami ku Vuna, a zaraz potem na Noriko, kiedy zaczął mówić.
  – Właściwie na bitkę bym nawet popatrzył. – zaśmiał się zerkając w stronę buchającego ognia. Takie widowisko na skałach pokoju? No no, niecodzienne. Uessas może się zdenerwować. Wstał jednak szykując się do odejścia, choć zaklepanej łapy nie przesunął. – Myślę, że Zimne Jezioro byłoby w porządku. Będzie dużo miejsca. – Powiedział i popatrzył po obu smokach czy także są gotowi pójść.
[ Skrytość Motyla ][ Wichrogłos ]
  – Właściwie na bitkę bym nawet popatrzył. – zaśmiał się zerkając w stronę buchającego ognia. Takie widowisko na skałach pokoju? No no, niecodzienne. Uessas może się zdenerwować. Wstał jednak szykując się do odejścia, choć zaklepanej łapy nie przesunął. – Myślę, że Zimne Jezioro byłoby w porządku. Będzie dużo miejsca. – Powiedział i popatrzył po obu smokach czy także są gotowi pójść.
[ Skrytość Motyla ][ Wichrogłos ]
- 24 lut 2025, 18:34
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 6759
Pole kwiatów na Skałach Pokoju
  Uśmiechnął się z grzeczności przyjemnie i na ten moment postanowił sobie też usiąść aby dać odpocząć łapom. W ślepiach mignęło mu rozbawienie słysząc rozemocjonowany pomruk Wichrogłosu. Zrozumiał wśród tego też, że pomysłów nie było, ale emocje były jak najbardziej pozytywne!. Z tego przeniósł spojrzenie na Noriko, kiedy zacząć mówić i zatrzymał je na nim nawet po zadanym pytaniu. Pokiwał mu spokojnie pyskiem poprzedzając odpowiedź.
  – Znamy się z areny. Chociaż z racji, że nas jest trzech proponował bym inne zajęcie. – Zasugerował samemu zaczynając w końcu myśleć nad czymś fajnym. Wówczas drgnął słysząc propozycje "popływać". Był przecież lód... poruszył ogonem po śniegu zwijając go zaraz przy łapach prostując szyję. – Nie widzi mi się pływanie po zamarzniętym jeziorze, ale właściwie możemy wyjść na lód coś porobić. Jest to dobra arena na szaranki. – Odparł podrygując końcówką ogona patrząc za ich reakcją.
[ Skrytość Motyla ][ Wichrogłos ]
  – Znamy się z areny. Chociaż z racji, że nas jest trzech proponował bym inne zajęcie. – Zasugerował samemu zaczynając w końcu myśleć nad czymś fajnym. Wówczas drgnął słysząc propozycje "popływać". Był przecież lód... poruszył ogonem po śniegu zwijając go zaraz przy łapach prostując szyję. – Nie widzi mi się pływanie po zamarzniętym jeziorze, ale właściwie możemy wyjść na lód coś porobić. Jest to dobra arena na szaranki. – Odparł podrygując końcówką ogona patrząc za ich reakcją.
[ Skrytość Motyla ][ Wichrogłos ]
- 18 lut 2025, 18:48
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 6759
Pole kwiatów na Skałach Pokoju
  Uśmiechnął się do niego na basowe powitanie. Potem widział jak stara się znaleźć mu właściciela wianka. Właściwie nawet nie wiedział czy go to interesowało...Nie. Okazuje się, że nie interesowało. W momencie, kiedy mglisty złapał go o przeguby i usłyszał imię zechciał cofnąć swoje pytanie. Zwłaszcza, kiedy widział jak Skrytość Motyla przychodzi do nich krzywym szlakiem przetartym przez wiszące wiany. Widział go tylko na ceremoniach i nie pragnął w pierwszej chwili kontaktu.
  – Nie, nie mieliśmy, ale jak widać teraz mamy okazję. – Mówiąc to podniósł delikatnie kącik pyska i uniósł wymownie jego wianek, który trzymał w prawej łapie.
  – Miło cię poznać. – Powiedział spokojnie. W zasadzie nie szkodziło mu skorzystanie z okazji i poznanie stadnego. Zajęcie mu chwili to jeszcze nie koniec świata. Spojrzał na "Vun" i na Motyla. – Nie widzę problemu, by pozostać we troje. Tylko co byście chcieli robić? –
[ Wichrogłos ][ Skrytość Motyla ]
  – Nie, nie mieliśmy, ale jak widać teraz mamy okazję. – Mówiąc to podniósł delikatnie kącik pyska i uniósł wymownie jego wianek, który trzymał w prawej łapie.
  – Miło cię poznać. – Powiedział spokojnie. W zasadzie nie szkodziło mu skorzystanie z okazji i poznanie stadnego. Zajęcie mu chwili to jeszcze nie koniec świata. Spojrzał na "Vun" i na Motyla. – Nie widzę problemu, by pozostać we troje. Tylko co byście chcieli robić? –
[ Wichrogłos ][ Skrytość Motyla ]
- 15 lut 2025, 23:09
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 6759
Pole kwiatów na Skałach Pokoju
  Przyleciał, kiedy ostatni wianek już został powieszony na drzewie. Opadł cicho na gruby śnieg otaczający kwiecisty teren. Z zainteresowaniem przyjrzał się temu niecodziennemu widokowi. Pierwszy raz w życiu widział kwiaty. Były...nawet nie był pewien jak to ująć czym. Wszystko ładnie pachniało aż zakręciło go w nosie. W pewnym momencie też poczuł się przytłoczony od zapachów natury.
  Wszedł jednak między smoki. Mijał je aż doszedł do drzewa, gdzie wisiały wianki. Szczerze mówiąc nie wiedział o co tutaj chodziło. Wiadomość boga nie była wiadomością obszerną w szczegóły. Mieli pleść wianki, ale co potem? Poza tym on nie zamierzał. Nie potrafił. Nie chciał. Przyleciał rekreacyjnie. Uznał, że sobie popatrzy.
  I tak patrząc spodobał mu się jeden z wianków. Był to bialutki, skromny wianek, ale ślicznie pachniał. Zaciszem. Kwiaty nie były pstrokate, lecz zwyczajnie śliczne, tak jak ich delikatny łąkowo-leśny zapach. Nie wiedział co to za kwiaty, ale ich zapach go ujął. Delikatnie jak na siebie zdjął go z gałęzi.
  Wtedy kątem oka ujrzał leżącego pod drzewem wężowego. Uniósł pysk patrząc na niego wprost. Wypadało się przywitać. Znaczy. Zechciał się przywitać.
  – Cześć, Wichrogłosie. Wiesz kogo to wianek? Plotłeś sam jakiś? – Zagadał, zapytał. Wśród kwiatowej woni czuł zapach ziemnego smoka, lecz nie mógł pochwalić się znajomością wszystkich stadnych toteż nie miał pojęcia kogo on jest.
[ Wichrogłos ]
[ Skrytość Motyla ] –> zająłem twój wianek
  Wszedł jednak między smoki. Mijał je aż doszedł do drzewa, gdzie wisiały wianki. Szczerze mówiąc nie wiedział o co tutaj chodziło. Wiadomość boga nie była wiadomością obszerną w szczegóły. Mieli pleść wianki, ale co potem? Poza tym on nie zamierzał. Nie potrafił. Nie chciał. Przyleciał rekreacyjnie. Uznał, że sobie popatrzy.
  I tak patrząc spodobał mu się jeden z wianków. Był to bialutki, skromny wianek, ale ślicznie pachniał. Zaciszem. Kwiaty nie były pstrokate, lecz zwyczajnie śliczne, tak jak ich delikatny łąkowo-leśny zapach. Nie wiedział co to za kwiaty, ale ich zapach go ujął. Delikatnie jak na siebie zdjął go z gałęzi.
  Wtedy kątem oka ujrzał leżącego pod drzewem wężowego. Uniósł pysk patrząc na niego wprost. Wypadało się przywitać. Znaczy. Zechciał się przywitać.
  – Cześć, Wichrogłosie. Wiesz kogo to wianek? Plotłeś sam jakiś? – Zagadał, zapytał. Wśród kwiatowej woni czuł zapach ziemnego smoka, lecz nie mógł pochwalić się znajomością wszystkich stadnych toteż nie miał pojęcia kogo on jest.
[ Wichrogłos ]
[ Skrytość Motyla ] –> zająłem twój wianek
- 18 lis 2024, 23:45
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Chatka na kurzej stópce
- Odpowiedzi: 29
- Odsłony: 1365
Chatka na kurzej stópce
No nie wytrzymał. ON nie da rady? Że tak!? Oczywiście, że da radę!
Z uporem maniaka chodził po wspólnych szukająć śladów chatki. Nie było to w cale trudne. Zostawiała za sobą liczne tropy. Nie zachecało go rozrzucone jedzenie. Właściwie, to średnio zarejestrował sam fakt, że tam było. Skupił się tylko na swojej misji. Tak więc jego wzrok nie bładził nigdzie, jedynie za chatką, kiedy już ją wypatrzył. Zbliżył sie do niej i złatwością dostał się do drzwi.
Wszedł do środka i prawię się zadławił zapachami, a potem widokiem chorobliwej ilości jedzenia. Kusiło oczy. Mięsko wyglądało jak frykasy mamy. "Ciekawe czy samkują podobnie...No dobrze. To gdzie przedmioty?" Spokojnie zaczął chodzić po domu, się rozglądać. Pohamowanie się od żądzy jedzenia nie było w zasadzie ciężkie. Tym bardziej jak było się najedzonym i nie tak jak oddychanie w tym ciepłym przyduchu pachnącym wszystkim najlepszym, aż do obżydzenia.
Jego ślepia wędrowałyprzez jedzenie po przedmiotach. Pamiętał tego duszka. Prubował rozbić mu tę dynię, kiedy się pojawił i zaczął gadać, ale bodajże rozproszył się nim dążył to wykonać. "Czy naprawdę muszę mu cokolwiek przynosić?" Szczerze mówiąc nie chciał, ale w domu wiedźmy nie widział nic co sam chciałby zagarnąć. Chociaż... Obejrzał się w kąt, gdzie siedziała wiedźma. Nie chciał się narażać. Nie opłacało mu się to zwyczajnie, ale jak już miał coś brać, to chciał coś fajnego, a podobały mu się jej wzorzyste poduszki.
Zakradł się za jej grzbietem. W momencie, gdy był pewien, że go nie zauważy – wziął jej poduchę, na której akurat nie siedziała. Wziął ją pod pachę skrzydła. Był to moment, w którym ją sobie przywłaszczył. Wziął dla siebie. Tak samo jak w przypływie nagłej pazerności przywłaszczył sobie jeleni udziec, w drodzę do wyjścia. Zjadł go jednak dopiero, kiedy był już daleko od wiedźmiej chatki.
Z uporem maniaka chodził po wspólnych szukająć śladów chatki. Nie było to w cale trudne. Zostawiała za sobą liczne tropy. Nie zachecało go rozrzucone jedzenie. Właściwie, to średnio zarejestrował sam fakt, że tam było. Skupił się tylko na swojej misji. Tak więc jego wzrok nie bładził nigdzie, jedynie za chatką, kiedy już ją wypatrzył. Zbliżył sie do niej i złatwością dostał się do drzwi.
Wszedł do środka i prawię się zadławił zapachami, a potem widokiem chorobliwej ilości jedzenia. Kusiło oczy. Mięsko wyglądało jak frykasy mamy. "Ciekawe czy samkują podobnie...No dobrze. To gdzie przedmioty?" Spokojnie zaczął chodzić po domu, się rozglądać. Pohamowanie się od żądzy jedzenia nie było w zasadzie ciężkie. Tym bardziej jak było się najedzonym i nie tak jak oddychanie w tym ciepłym przyduchu pachnącym wszystkim najlepszym, aż do obżydzenia.
Jego ślepia wędrowałyprzez jedzenie po przedmiotach. Pamiętał tego duszka. Prubował rozbić mu tę dynię, kiedy się pojawił i zaczął gadać, ale bodajże rozproszył się nim dążył to wykonać. "Czy naprawdę muszę mu cokolwiek przynosić?" Szczerze mówiąc nie chciał, ale w domu wiedźmy nie widział nic co sam chciałby zagarnąć. Chociaż... Obejrzał się w kąt, gdzie siedziała wiedźma. Nie chciał się narażać. Nie opłacało mu się to zwyczajnie, ale jak już miał coś brać, to chciał coś fajnego, a podobały mu się jej wzorzyste poduszki.
Zakradł się za jej grzbietem. W momencie, gdy był pewien, że go nie zauważy – wziął jej poduchę, na której akurat nie siedziała. Wziął ją pod pachę skrzydła. Był to moment, w którym ją sobie przywłaszczył. Wziął dla siebie. Tak samo jak w przypływie nagłej pazerności przywłaszczył sobie jeleni udziec, w drodzę do wyjścia. Zjadł go jednak dopiero, kiedy był już daleko od wiedźmiej chatki.
- 13 lis 2024, 22:03
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Walka z nieumarłymi
- Odpowiedzi: 24
- Odsłony: 1038
Walka z nieumarłymi
Preria Ralary
Czysty przybył tu za innymi ziemistymi. Głównie kierowała nim ciekawość odbywającego się tam zjawiska. Ponaglił na ubocze, żeby obserwować z podwyższenia wzgórza, zasiedziany wśród skał rozłożonych w zmarłych trawach. Czujnym okiem śledził poczynania smoków Ziemi, jak i na poruszenia wśród szkieletów. W którymś momencie wypatrzył rozdzieloną grupkę szkieletów. Uznając, że będzie cwanym, postanowił się do nich zakraść. Zniżył się na łapach, po czym zszedł ze wzniesienia. Ostrożnie, poprzez wysokie trawy przekładał się do nich otaczając ich od strony otwartej na późniejsze czmychnięcie. Pilnował tego, by nie zostać zauważonym i z grubsza, by nie usłyszanym również. W ostatnim momencie podciął wszystkim szkieletom nogi ogonem lub później łapą. Zaś, kiedy leżały na ziemi skakał po ich dynio-czaszkach roztrzaskując je jak gliniane garnki. Czwartemu z gromadki, po roztrzaskaniu dyń, wziął w paszczę jego ramię. Spodobało mu się ono. Wyszarpał więc je, możliwie z całą ręką, po czym oddalił się czym prędzej z miejsca zdarzenia. Tym samym stwierdził, że nacieszył się widowiskiem i drogą okrężną prowadzącą przez zalesienia, żeby go nikt nie dostrzegł, postanowił wrócić do Obozu.
Czysty przybył tu za innymi ziemistymi. Głównie kierowała nim ciekawość odbywającego się tam zjawiska. Ponaglił na ubocze, żeby obserwować z podwyższenia wzgórza, zasiedziany wśród skał rozłożonych w zmarłych trawach. Czujnym okiem śledził poczynania smoków Ziemi, jak i na poruszenia wśród szkieletów. W którymś momencie wypatrzył rozdzieloną grupkę szkieletów. Uznając, że będzie cwanym, postanowił się do nich zakraść. Zniżył się na łapach, po czym zszedł ze wzniesienia. Ostrożnie, poprzez wysokie trawy przekładał się do nich otaczając ich od strony otwartej na późniejsze czmychnięcie. Pilnował tego, by nie zostać zauważonym i z grubsza, by nie usłyszanym również. W ostatnim momencie podciął wszystkim szkieletom nogi ogonem lub później łapą. Zaś, kiedy leżały na ziemi skakał po ich dynio-czaszkach roztrzaskując je jak gliniane garnki. Czwartemu z gromadki, po roztrzaskaniu dyń, wziął w paszczę jego ramię. Spodobało mu się ono. Wyszarpał więc je, możliwie z całą ręką, po czym oddalił się czym prędzej z miejsca zdarzenia. Tym samym stwierdził, że nacieszył się widowiskiem i drogą okrężną prowadzącą przez zalesienia, żeby go nikt nie dostrzegł, postanowił wrócić do Obozu.









