Znaleziono 12 wyników
Wyszukiwanie zaawansowane
- autor: Naga Magia
- 01 kwie 2025, 11:23
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 6759
- – To jaaaa! – odpowiedziała Sei podnosząc delikatnie łeb a potem zarzuciła włosiem do tyłu, szczerząc kły. Barakuda była taka kochana że gdyby mogła, udusiłaby ją uściskiem na miejscu. Ciekawe czy jej przyjaciel myślał o niej tak samo, choć nie wydawał się na jakiegoś bardzo wylewnego! No właśnie, sam Trzmiel.. Przyglądała mu się pogodnie, z uwagą zapamiętując jego szczegóły wyglądu. A pysk.. Trochę bezbarwny wyraz Trzmiela nie robił na samej Lambie większego wrażenia choć..
Oh, urocza jesteś – Reeinę Ci przypomina co? Ten sam wyraz pyska i--
Myślałam że skończyliśmy tę rozmowę.
Tak szybko uważasz że Ci przejdzie?
– To dobrze, już się bałam! – położyła łapę na piersi, robiąc głęboki wydech. Zaczęła zbierać różowe płatki aby zacząć wtykać je w fantazyjne włosie wojowniczki. Robiła sobie staranną kompozycję, chcąc wypełnić różowiutki wianuszek z kokardkami, który Sei sobie wzięła żeby.. No, Ziemista była różowym ośrodkiem prawdziwej mody i piękności! Dobra, bez tego też była piękna ale śliczności trzeba podkreślać, prawda? Bynajmniej tak Lamba uważała.
– Jesteśmy tu od kilku wschodów dopiero i głupio byłoby od razu się zaprezentować z tak słabej strony! Szczególnie stadu Ziemi, słyszałam o was dużo dobrego od Mamki – kłap, kłap, kłap. Normalnie dużo kłapiesz ale teraz coś Ci nie idzi-- – W każdym razie trochę się trochę się tu przerzedziło, no nie? – zapytała, rozglądając się po okolicy a potem posłała tajemniczemu Trzmielowi miły, sympatyczny uśmiech.
- autor: Naga Magia
- 26 mar 2025, 10:16
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 6759
- Świst skrzydeł, który za sobą usłyszała, zmusił ją do odwrócenia się. Była w połowie drogi, układając sobie we łbie, co w sumie powinna powiedzieć ale.. ale...
Wszystko krzyczało w niej że powinna też wzbić się w powietrze i polecieć za Ishusiem, spróbować znów z nim porozmawiać, co z niej za przyjaciółka jeżeli po prostu pozwoli mu odejść?
Jara naprawiła, Ty znów to zepsujesz, wiesz o tym?
...
To byłoby nie w porządku, tak po prostu zostawić Barakudę. A jej towarzysz zapewne jeszcze będzie mieć gorsze zdanie o jej przyjacielu. Popsuła to to naprawi, prawda? Jakoś się to poskleja.
Podniosła łeb dumnie, uśmiechając się szeroko i aż zaczęła iść do Tajemniczego Trzmiela i Seisei szybszym truchtem, nucąc sobie coś przyjemnego pod nosem.
– Heeeejoooo, Ty jesteś Trzmiel no nieee? Sei mówiła – uśmiechnęła się lekko zadziornie do Trzmiela, siadając obok Sei a łeb pochyliła, przyglądając się jej robocie. Ale ładny wianek! Zagwizdała z podziwem. – Ładna robota, wyglądasz jak prześliczny bączuś wśród kwiecia, mhm, mhm. – pokiwała głową jak stary mędrzec a potem wyprostowała się, opierając o drzewo i westchnęła wręcz teatralnie.
– Chciałam Cię przeprosić za mojego przyjaciela, wiesz był dzisiaj wybitnie nie w humorze bo normalnie się tak nie zachowuje, mam nadzieje że Cię jakoś barrdzo nie uraził. A jak tak to biorę winę na siebie – zarzuciła grzywą, jeszcze ((na ich szczęście)) nie dostrzegając że w pobliżu są dwie harpie, zbyt skupiona na robieniu głupiej ale dobrej miny do wybitnie złej gry. Bo i uśmiechnęła się promiennie do samego Ziemistego.
- autor: Naga Magia
- 23 mar 2025, 21:42
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 6759
- Sama się dalej uśmiechała. Choć w istocie, lekko rosła w niej irytacja i frustracja, nie dała tego po sobie poznać. Przecież Ishuś tylko tak sobie z nią pogrywa, prawda? To wszystko robi i mówi po to by go zostawiła. Ale przecież przyszła w dobrym zamiarze! Chciała tylko dowiedzieć się co się stało że jej przyjaciel tak postąpił! Pomyślała sobie że może jest smutny, może coś opatrznie zrozumiał! Tak, to na sto kamieni szlachetnych było to, nieporozumienie!
Zagryzła szczęki, widząc niebezpieczną iskrę w ślepiach przyjaciela.
– Ohoho, zaczyna mi się to podobać! – zarechotało źródło.
Zignorowała je, nie podejmując żadnych czynności magicznych w ciągu dalszym.
Niech cytuje, recytuje, jeżeli mu przez to będzie lepiej, niech uważa ją za głupią że tego nie rozumie jeżeli to sprawi że będzie mu w jakiś sposób lepiej. Była do tego przyzwyczajona, na dobrą sprawę zawsze uchodziła za tę natrętną, zbyt głośną, intensywną, męczącą. To nic nowego, prawda? Nic a nic. Przeżyje. Byleby Ishuś chciał z nią tylko porozmawiać...
Maddara. Poczuła jej drgania, na które mrugnęła szybko ślepiami. Zaskoczona.
– Oh, zobacz jaki dosadny przekaz. – zamruczało źródło z aprobatą.
– Nie! Ja muszę-- – zaprotestowała Lamba.
– Hmm, co? Skręcić mu kark? Przeciąć tętnice? Urwać głowę? A może wyrwać serce? – przerwało źródło.
– I.. Ishuś.. – wydukała, patrząc na niego szerszymi ślepiami. Choć próbowała bardzo mocno udawać to..
– Oh, boisz się? Swojego przyjaciela?
Wzięła głęboki wdech. Nie. Nigdy. Kochała go mocno, bardzo mocno, bardzo bardzo--
– Wiesz że może Ci przetrącić kark bez mrugnięcia?
Miała ochotę się rozpłakać.
– Oczywiście, Ty tylko to potrafisz robić. Ryczeć. A zobacz.. – zniżyła gardę. Jej maddara zaczęła również wibrować w powietrzu, czuła jak bezwiednie zaczyna kumulować się wokół jej łapy.
– Zróbmy sobie kamienne pazury i przebijmy mu gardło na wylot--
Głos Jary.
Była jak cieplutka skóra na wygodnym legowisku. Otulała ją tak mocno, kryła przed światem a przecież nie robiła niczego szczególnego, po prostu.. Była Jarusią. Ich chłodną ale kochaną Jarusią. Jej głos działał na nią zawsze tak kojąco, jak źle by się nie czuła... Ale i pomagał się jej trzymać w ryzach.
Tak. To tylko jedno wielkie nieporozumienie. Ścisnęła jedną łapę drugą. Na zewnątrz wyglądała jakby po prostu przez chwilę zamarła aby potem odetchnąć niby to teatralnie, niby to lekceważąco, niby..
– Jak zwykle Cię nie chcą. – fuknęło źródło.
– Dobrze. – odpowiedziała Jarusi wstając i.. odchodząc. Powoli. Wróci do Trzmiela i Barakudy, wymyśli jakąś wymówkę a co najważniejsze wyciszy się.
– I co powiesz? – zapytało źródło, dalej buzując w niej chęcią k r w i.
Milczała. Wdech, wydech, wdech, wydech, przypomni sobie tę fajną melodię, którą ostatnio słyszała.
– Że jesteś porażką i nawet tak do końca nie rozumiesz swojego przyjaciela? – dopytywało.
Ty tyryr, ty, tyryry, ty.
– Że nawet własny brat nie chce Cię znać? Jedni odrzucili, inni mieli Cię w dupie, najwyraźniej ta cała Banda też ma Cię już dość – zachichotało, choć roznosząc się bardziej echem.
Ty tyryr, ty, ty tyryr... dum, dum, duuum.
Wreszcie się zamknęło.
Lamba przystanęła w pół drogi do Trzmiela i Sei.
Jeszcze dwa wdechy..
- autor: Naga Magia
- 23 mar 2025, 19:44
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 6759
- Lamba była w istocie beztroska ale może.. nie? W każdym razie teraz na taką wyglądała i cały czas wlepiała się w Ishusia z zaciekawieniem, choć im więcej mówił to tak.. O Bogowie poetycki bełkot, który ma jakiś podprogowy przekaz mający do niej dotrzeć! Tylko nie to!
Ha ha. Patrz, każe Ci wypierdalać, czego nie rozumiesz? – zachichotało źródło a Lamba przygryzła wnętrze policzka, choć na zewnątrz wypuściła jedynie powietrze. Ciężko ale też z lekką ulgą.
Zamknij się. – odpysknęła ku swojej magii, dając jej do zrozumienia że nie ma nawet po co się uaktywnić. Przecież sobie tylko rozmawiają, prawda?
Podniosła się do siadu.
– Wchodzenie na nieswoje tereny zawsze było moim ulubionym zajęciem. – odpowiedziała, wzdychając teatralnie i wyciągnęła swoją łapę by znalazła się przy policzku Ishy. Nie dotknęła go jednak, skupiając się na wszystkich rozprostowanych palcach. – A łapy mam całe czarne, nie tylko pazury. – zerknęła na niego z rozbawieniem. Co tam dalej było? Czekaj, to już było, to też...
Udajesz że rozumiesz?– przerwało źródło.
Mówiłam zamknij się.
– Gdyby mój przyjaciel poprosił mnie o to, owszem. Nawet p o ł k n ę ł a b y m to szkło. Jeżeli rezultatem jest to że się o g a r n i e. – zabrała łapę, pokazując mu jęzor. Halo, ziemia do Ishusia! Ziemia do Ishusia!
Weź mu po prostu przypieprz w łeb. – teraz teatralnie westchnęło źródło.
Sklej ryj. – odpowiedziała dyplomatycznie Lamba.
- autor: Naga Magia
- 23 mar 2025, 16:39
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 6759
- Ah, Lambadziara nie zrobiła sobie nic ze słów Ishusia i po prostu padła ze śmiechem na plecy tuż obok niego, wprawiając wszystkie leżące płatki wiśni wokół w swoisty taniec. Zaśmiała się, patrząc w niebo z szerokim uśmiechem i przez chwilę nie zareagowała na protesty Pustynnego.
To ją trochę cechowało. Była uparta, okropnie i niezbyt przejmowała się barierami czy strefą komfortu kogokolwiek z kim miała do czynienia. Coś wisiało w powietrzu ale Lamba w swoim małym rozumku jeszcze nie do końca rozkminiła co. Ale hola, hola – Nie będzie przyciskać Ishusia od razu do ściany!.. Chyba.
Dopiero po chwili odwróciła się na boczek, pozwalając skrzydłom zwisać sobie leniwie na grunt. Na razie nie sprawdzała jak idzie Barakudzie, skupiając się jedynie na swoim przyjacielu. Ciekawe.. co się serio stało.
– Bardzo chętnie ale poszła do niej. Więc gadaj ze mną a nie udawaj że nie wiesz co do Ciebie mówię – odpowiedziała z rozbawieniem i wpatrywała się czerwonymi ślepiami bardzo dokładnie, jakby była sokołem a on myszą, którą właśnie zamierza upolować.
- autor: Naga Magia
- 17 mar 2025, 13:14
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 6759
- Oczywiście że Lamba dała jej pozwolenie! Sama nie miała żadnego problemu z byciem dotykaną w ten czy inny sposób, choć na razie oczywiście leżały sobie obie niewinnie a sama Słoneczna skupiona była ja delikatnym zaznaczeniu gdzie mogłaby zrobić przekłucie. Odwzajemniła spojrzenie, uśmiechając się jeszcze szerzej. Peeewnie Piękna Wojowniczko macaj sobie ile wlezie!
– Rybki! A jakie? Wiesz, słyszałam że niektórzy "chodzą na ryby" ale nigdy nie byłam sama. Tata mi mówił że jedyne gdzie chodził to na dupeczki ale tam też mnie nigdy nie zabrał. – burknęła, jakoby obrażona strasznie tym faktem bo co, może ona chciała iść na te dupeczki ale ojciec zawsze jakoś zmieniał temat. I na ryby też chciała iść to też jej nigdy nie zabrał! Kochała go bardzo ale czasem strasznie się wykręcał od jakiś aktywności! – Ale to pasuje tak niżej. To wtedy będzie ładnie wisieć. – odpowiedziała z uśmiechem, przyciskając delikatnie opuszkiem na lewym uchu miejsce, o które jej chodziło. Słuchała też dalej, odwracając się w stronę kompana. Zachichotała na jego reakcje.
– Ale słodziak! – dodała z uśmiechem, wodząc za braciszkiem, którego akurat nie było. Ah, braciszek..
– Fajnie że dałby sobie założyć kolczyk, ja mojemu raz robiłam makijaż jak spał to myślałam że mnie zabije. A teraz udawał że mnie nie zna. Dupek. – fuknęła, wodząc dalej tam gdzie łeb Seisei. Już miała dopytać jak to ma uszy za kare, uszy przecież fajna i ładna rzecz gdy samica zwróciła uwagę na..
– Ishuś? Mhm, to mój przyjaciel... – i.. no tak! Przecież sam miał randkę?! I czemu? Powiodła wzrokiem za rzekomym Trzmielem i zobaczyła że ten odwiesza wianek. Że CO PROSZĘ..
Opcje były dwie. Jedna bardziej tragiczna od drugiej więc Lamba spróbowała wybrać to mniejsze zło. Spojrzała na Barakudę.
– Słuchaj, zrobimy sobie od naszego słodkiego spotkania małą przerwę, co? Nie znam tego Trzmiela ale Ty go znasz więc wiesz, podejdź no tam może, zagadaj co się stało a ja zagadam do Ishusia! Wiesz, pewnie nic takiego się nie stało tylko.. – zniżyła głos – Ishuś trochę wstydzioch jest, wiesz.. I trochę taki.. no czasem źle opisze o co mu chodzi. Ale to kochany chłopak jest, serio Ci mówię! Więc może im pomożemy, słodka Sei? – mrugnęła do niej ślepiem a potem polizała po lewym policzku, schodząc z niej.
– Jak coś to wiesz, mentalnie dawaj znać. Ja też dam! – rzuciła i ruszyła do naburmuszonego przyjaciela o którego była teraz serio zmartwiona!
Postanowiła trochę rozluźnić atmosferę – Zaczęła się kołysać, jak gdyby w tańcu a przed Ishamaarem miały pojawić się dwa białe kotki – Jedne z wywróconą do góry nogami miseczką a drugi z kokardką. Razem zaczęły swój meow meow koncert specjalnie dal Ishy którym dyrygowała Lamba, dochodząc zaraz obok by siąść z boku, kładąc łapę na lewym ramieniu przyjaciela. Odezwała się dopiero po chwili, czekając na kulminacyjny moment kociej piosenki, szczególnie że koci twór serio dawał z siebie wszystko, szło się wzruszyć!
– Heeej, co się stało Ishuś? Wszystko okej? – zapytała finalnie, patrząc na niego przenikliwie. Dobrze wiedział o co jej chodzi, niech nie próbuje udawać!
- autor: Naga Magia
- 12 mar 2025, 16:35
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 6759
- Przekręciła ciekawsko łeb.. To... chciała czy nie chciała? Lamba trochę odetchnęła bo BARDZO nie chciała się przed tak, hmhmm, umięśnioną i dostojną samicą wyłożyć jak cielak ze złamana nogą a romantyczna kolacja i głęboka rozmowa były bardziej w zakresie jej umiejętności. Choć jej źródło maddary bylo trochę zawiedzione, sama Lamba uśmiechnęła się promiennie.
– Ahhh, no w sumie.. masz rację. W sumie możemy sobie pograć w coś innego i również ustalić jakieś nagrody, hm? – obserwowała ją figlarnymi ślepiami, śledząc każdy najmniejszy ruch jaki zrobiła towarzysząca jej Samica. Zachichotała na otrzepanie a potem, stojąc dalej w miejscu, obserwowała jak ta dość niespiesznie się pokłada.
– Hmmm, taka pieczona ryba.. – sama Lamba zaczęła myśleć na głos – Faszerowana lubczykiem i czymś słodkim jak.. truskawki na przykład. Tak dla przełamania smaku, to byłoby coś.. – zagwizdała pod nosem, patrząc w piękny pysk tej uroczej wojowniczki, która zaprosiła ją na randkę.
Ah, pochwaliła jeszcze jej łuski. Lamba bez skrępowania po prostu... Położyła się na Seisei. Nie przez jakieś zdrożne myśli (mmm choć te mięśnie proszę państwa..) a przez to że długa, wężowa sylwetka wyglądała na WIELCE wygodną. Ułożyła się tak by nie przygniatać jej za mocno do ziemie ale by ich łuski mogły do siebie przylegać. I ciała. Hehe.
– Możesz sobie pomacać. – powiedziała już ciszej, będąc pyskiem w pysk z Ziemistą a potem odgarnęła swoje włosy. – Da się zrobić. A jakiego kolczyka byś chciała? – zagaiła, ujmując jedną łapą lewe uszko jej towarzyszki, przyglądając się gdzie najlepiej będzie zrobić nakłucie.
- autor: Naga Magia
- 10 mar 2025, 23:08
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 6759
- Lamba zatrzepotała umownymi rzęsami (bo smoki ich nie miały, choć Lamba miała wyraźnie podkreślone czymś oko. No.. znaczy jak tu przyszła miała bardziej podkreślone ale wiadomo, makijaż nie lubi się z łzami) i zachichotała jak trzpiotka, kiedy usłyszała że samica jest wojowniczką. Nie zabrała swoich łap a wręcz poprosiła grzecznie swoją niestabilną maddarę by podkreśliła jej usilnie nakładane na szyję zapachy (Lamba nigdy nie wyszła z groty bez tego całego rytuału – Podkreślenia oka, przeczesania włosów tak by bardziej się prostowały i nacierania się papą z namoczonego w wodzie, suszonego bzu i rozgniecionej bergamotki) a ona nawet posłuchała, przez co ładny zapach przebił się przez inne kompozycje, obecne w tym miejscu.
Tak się zaaferowała że nie widziała tego okkkkropnego samca, znęcającego się psychicznie nad biednym Ishusiem! No niestety!
Oh? Tego się nie spodziewała co teraz nastąpiło!
– Ja? Niee, jestem beznadziejna w walce akurat! Znaczy umiem trochę w magię ale..– wzrok Lamy BARDZO ALE TO BARDZO NIEGRZECZNIE SPOCZĄŁ NA NAPIĘTYCH MIĘŚNIACH ŁAP SEISEI. – Jak wygram to nakarmisz mnie czymś dobrym i wymyjesz mi caaały grzbiet w pobliskiej rzece. A jak przegram... w sumie co być chciała jako nagrodę? – Lamba zamrugała ślepiami znów kokieteryjnie, samej trzymając luźną postawę, choć przeszła kawałeczek dalej bo bicie się w takim miejscu było raczej.. ryzykowne.
- autor: Naga Magia
- 04 mar 2025, 23:24
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 6759
- Nie trafiła, ghhhh! Lamba miała ochotę tam polecieć za bratem osobiście i mu przypieprzyć młotkiem albo lepiej! Wyczarować podobizny mamy, taty które na złość zaczęłyby mu się gździć tuż nad głową ale.. Była damą. Nie chce gadać to nie. Chce udawać że jej nie zna? A droga wolna! Ma noc do płakania nad tym w poduszkę, teraz miała go gdzieś.
Teraz przyjemne rzeczy.
Zanim wróciła do swojej randki, smagnęła uchem słysząc.. O! Ishuś! Słysząc jego niezwykle zabawny komentarz, idealnie wpasowujący się w obecną sytuację. Odwróciła się więc, szczerząc kiełki.
– Nieee martw się, będziesz najlepszym wujaszkiem świata jak coś! – zachichotała, widząc że o.. OOO, chyba też miał randkę?? Pogadają o tym później, przy ognisku – To zawsze nowa forma dręczenia biednego Ishusia!
A tego co teraz nadeszło, Lamba się ABSOLUTNIE nie spodziewała! Gdy Jej randeczka otarła się o jej bok, Lamba zamruczała z lekkim chichotem, jak młoda kocica która właśnie wyszła na swój pierwszy żer. Dawała się okrążyć, czując się niezmiernie miło w morzu komplementów ale też małych, niepozornych geścików. Spojrzała na oferowany wianek a potem delikatnie uniosła wskazujący palec lewej, przedniej łapy by jej magia barrrdzo delikatnie zabrała go z łap towarzyszki i położyła na swoim łbie, pieczołowicie, by go nie zniszczyć.
– Lamba. A Ty jesteś bardzo odważna. Trochę jak sztorm, rozbijający się nonszalancko o skały nie bacząc na konsekwencje hmmm.. – usiadła po tych słowach tuż przed Seisei, kładąc obie przednie łapy na ładnie umięśnionych ramionach. HmhmhmHMMM...
– Ale ja lubię sztorm. I lubię też pływać więc może dziś w nocy sobie popływamy w jeziorze? – zapytała, przesuwając łapami w górę i w dół – Od ramienia do przedramienia. Zatrzymała się w połowie jednak, na następne słowa.. I aż sama się zaśmiała, zbliżając łeb. Były teraz łbami niecałą łuseczkę od siebie a Lamba wbijała swoje czerwone ślepia w ślepia Seisei.
– Jak coś mnie możesz zawsze nacisnąć czy podrapać mocniej... czasami to bardziej ekscytujące.. – zamruczała z chichotem, puszczając jej oczko. – W waaalce oczywiście. Kim jesteś wśród tych obyczajów? Wojowniczka? A może ładnie zbudowana z Ciebie łowczyni? – przekręciła łebek ciekawsko.
- autor: Naga Magia
- 03 mar 2025, 9:47
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 6759
- Działo się.. dużo. Ale nim podeszła do nich Starsza Czarodziejka a Mysz wpadł na pełnym pędzie, w Lambie wzrosła frustracja. Zerknęła w stronę samicy, do której podchodził Ramzy i zacisnęła zęby. Ona TAK tęskniła a on udaje że jej nie zna??
No i wtedy potoczyła się lawina wydarzeń.
Gdy Słoneczna stanęła przed nimi, Lamba od razu przestała płakać, jak na zawołanie i podniosła łeb prosto jak gdyby była ludzkim żołnierzem i posłała jej szeroki uśmiech, szybko wierzchem łapy przecierając czarne smugi, powstałe od rozmazanego węgla którym podkreślała sobie linię swoich pięknych oczu.
– Dzień Dobry! – przywitała się, wracając do swojej dawnej siebie a tu nagle wpadł MYSZKA! Znaczy no dobra, wpadł na nią chwile temu już tylko była zbyt zajęta swoją małą rozpaczą by od razu go zauważyć. I do tego jeszcze Słoneczna też tu trochę stała.
PRAWIE PARTNERKO JARY??!
– Dzidzia. – szepnęła, konspiracyjnie nachylając się że NIBY CHCE GO POGŁASKAĆ PO ŁEBKU – Czy Ty wiesz o czymś czego ja nie wiem o Jarusi? – dopytała zaraz, jednym uchem jednak przysłuchując się ich... Małej rozmowie.
Oh.. jeszcze.. AREL (bo się im przedstawiła) BYŁA TAKA BEZPOŚREDNIA! Spojrzała na ich kochaną Jarusie i widząc że coś wbiło ją w ziemię, postanowiła przejąć stery, zaczynając od usadzenia Myszki przed sobą i poprawieniem fryzury.
– Pani Arelciu, miło poznać! Jak już Myszka nas przedstawił, ja jestem Lamba – również grzecznie się ukłoniła a potem wstała – Bardzo jest Pani kochana że chce spędzić czas z naszą kochaną Jarusią, nie będziemy przeszkadzać wam w... randce, hihihi. – już chciała się z Myszozwierzem ulotnić, jednak coś lub bardziej ktoś potknął się o jej ogon. Oh!
Dopiero teraz, gdy złapała z przybyszką kontakt wzrokowy, zauważyła dwie rzeczy – że nie doczyściła poprawnie oczu i że ta ma jej.. wianek.
Lamba wzięła głęboki wdech a potem go wypuściła, pochylając się nad tą, która postanowiła ją wybrać zmniejszając miedzy nimi dystans. Robił się tu malutki chaos, więc jedynie chuchnęła w nią ciepłym powietrzem, zatrzepotała rzęsami, poprawiła szybciutko za pomocą magii makijaż i... również z jej pomocą założyła wianek na łeb samicy.
– No czeeeeść. Pozwól że założę Ci mój wianek tam, gdzie powinien być. Odejdźmy trochę dalej ale to zaraz... zaraz do Ciebie wrócę.. – wymruczała enigmatycznie a potem znów wróciła wzrokiem do swojego durnego brata. Znajdując na ziemi kamyczek, podniosła go maddarą, wyczarowała coś na kształt małej, elfickiej procy i... chciała nim cisnąć tak żeby kamień uderzył go w tył zakutego łba. Nie tak by bardzo go zranić ale tak by BOLAŁO. Uniosła się po tym dumnie, na twarzy mając wielką obrazę majestatu i niby-to-chłód aby następnie uśmiechnąć się czule do samicy i Myszy.
– Chodźmy! – zawołała radośnie, idąc pod najbliższe drzewko by dwie emerytki miały jak porandkować w spokoju.
- autor: Naga Magia
- 15 lut 2025, 19:52
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 6759
- Lamba gdyby mogła, skakałaby z wrażenia na widok Jarusi, która zrobiła bardzo ładny wianuszek! Bardzo dobrze jej poszło, szczególnie że fioletowa domyślała się iż nie zajmowała się tym raczej wcześniej! Już miała ją pochwalić, jednak jej uwagę odwróciło to co działo się wokół, gdy już większość wianków zawisnęła. Ohhh! Miała wrażenie że drzewo jakby.. bardziej rozkwitło? Zaczęła machać wesoło ogonem i gdy ruszyły pierwsze ciała, zbierające wianki mimo iż sama chciała zobaczyć co to tam jest, grzecznie siedziała przy Rycerskiej czekając z niecierpliwością, aż ktoś weźmie jej wianek. Bo oczywiście że ktoś go weźmie. Nawet gdyby Lamba miała bardzo ładnymi słówkami mentalnie kogoś do tego zmusić..
Chociaż nie no, nie będzie pomagać miłości! Pewnie jakaś warta Jarusi też tu gdzieś przyszła, hm!
Już miała zacząć ją znów zagadywać gdy zobaczyła wychodzącego zza krzaczorów samca którego.. bogowie. Poznała. Aż oddech wstrzymała.
Fakt że minęło bardzo dużo czasu i dość mocno się zmienił, wszędzie poznałaby ten kolor kryształów i te rogi. Miała świadomość że on tu gdzieś jest, nawet chciała go iść szukać gdy rozpłaszczą się trochę bardziej na stałe ale tęsknota i księżyce wypieranych o rodzinie emocji uderzyło w nią jak stado rozpędzonych koni. Nie wiedziała czy ma podbiec, czy krzyknąć, czy może czekać aż sam ją zauważy... no, tylko że chyba jej nie zauważył albo ją zignorował. W sumie obie opcje były tak samo prawdziwe..
Jej brat był... jej całkowitym przeciwieństwem. Ale i tak bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo za nim tęskniła i szczerze, choć ruszyła najpierw w przeciwnym kierunku to strasznie chciała go znów zobaczyć. Jednak Lamba była bardzo prostą samicą, która łatwo ulegała natłokowi emocji, więc gdy nieświadomy (chyba, Lamba nie widziała za dobrze) jej obecności Urok nie zwrócił na nią większej uwagi, oczy jej się zaszkliły.
Nie, nie, nie. Lamba jesteś twardą dziewczyną. Jak nie chce to nie! Niech go bies pochędoży, chimera łeb przeżuje a demon na--
– Ghu.. – wydała z siebie dziwny dźwięk, który usłyszała jedynie siedząca obok Jara a sama Lamba zaczęła się lekko trząść i w żałości zasłoniła się grzywą, łkając sobie cichutko. Co jakiś czas słychać było cichy plask, ponieważ próbowała przywołać się do porządku ale wybitnie jej nie szło.
- autor: Naga Magia
- 13 lut 2025, 22:50
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 6759
- Ohoho... OHOHO!!! Lamba jeżeli chodziło o miłość, zazwyczaj stała PIERWSZA w kolejce by dowiedzieć się więcej o jakimś temacie i choć nie znała praktycznie tutejszych zwyczajów a co dopiero bogów, coś w tym wezwaniu bardzo ją zachęciło! Nie była za długo tutaj, nawet nie wiedziała najpierw co to za bóg ((tak bywa, jeżeli Twoi rodzice nie byli przesadnie religijni)) więc bardzo kulturalnie zapytała Jarusi o to ((no bo jednak była tu odrobine dłużej niż oni?)) i kiedy dostała odpowiedź, co to za bóg to biedna Rycerska była już skazana na towarzyszenie jej ((bo inaczej Lamba zajęczała i zapłakałaby się na śmierć..)).
Droga minęła im nawet przyjemnie, choć oczywiście młodsza samica musiała znów zrobić cały monolog na temat tego, jak ciężko w ogóle jest znaleźć miłość i generalnie to ona podchodzi do tego sceptycznie bo już chyba nie klują się tak oddani panowie jak jej tatko ale z drugiej strony niesamowicie przeraża ją perspektywa związania się na stałe z jednym, kiedy wokół jest tyle pięknych kwiatów--
– OH! – pisnęła, gdy zobaczyła przepiękne drzewo. – JESTEŚMY! O rany Jarusia, ale tu ślicznie! Nie mówiłaś mi że tak tu ślicznie, ojeeeej zobacz ile smoków tu jest! – od razu przystanęła by ułożyć sobie grzywę, żeby nie wyglądać jak czupiradło. Nim dorwała się do kwiatów, oczy zaświeciły jej się jak klejnoty gdy najpierw zobaczyła kosz z włóczkami i wstążkami a potem..
– Jaaaa Cięeeee ale piękniś z Ciebie! Czy to płaszcz? Za-je-bia-sz-czy! – zachichotała, kradnąc kilka wstążek a potem dobrała się do samych kwiatów. Była fanem chabrów więc to je wzięła sobie za główny budulec. Do tego jeszcze kilka fioletowych krokusów.. wstążeczki pocięła i zaczęła dodatkowo zwijać w dziwny sposób, nim nie zrobiła uroczych, różowych kokardeczek, które okalały bogato zdobiony wianek. Zrobiła jedną większą, do której wplotła dwa pozostałe kwiatki i.. przytwierdziła ją na jednym z rogów Jarusi, chichocząc. Wianek oczywiście gdy skończyła też zawiesiła, ot co!