Znaleziono 12 wyników

autor: Połykacz Słońca
11 maja 2026, 22:55
Forum: Samotnicy i Prorocy
Temat: Powiadomienia Proroków
Odpowiedzi: 47
Odsłony: 1210

Powiadomienia

Testament Echo:
Echo Burzy pisze: [...]

Z fabularek, poprosił Połykacza o oddanie futer Objęciom. Druga fabularka idzie z nim
Testamenty

KP: Echo Burzy
przedmiot: futra ze zwierząt

Akt.
autor: Połykacz Słońca
02 maja 2026, 21:48
Forum: Samotnicy i Prorocy
Temat: Powiadomienia Proroków
Odpowiedzi: 47
Odsłony: 1210

Powiadomienia

Wskrzeszony Rytuał pisze: Leczenie Osądu Gwiazd – częściowo nieudane. Rehablitacja do 16.05.

Leczenia Stada Słońca
Powiadomienia

Akt.
autor: Połykacz Słońca
20 cze 2025, 21:58
Forum: Kwiatowy stragan
Temat: Kwiatowy stragan
Odpowiedzi: 44
Odsłony: 2216

Kwiatowy stragan

Co może być ciekawsze od oglądania gnomiego straganu? Oglądanie go wspólnie z kimś bliskim! Przejściowy z całych sił starał się nie skakać jak podekscytowany pisklak przez co jego płynne kroki nabrały dziwnej sprężystości. Jakby już zaraz miał podskoczyć, ale coś go powstrzymywało i niczym fala znów opuszczał łapy na ziemię. I znów, i znów... Stragan!
– Ooooch – mruknął, nim przyspieszył kroku, oddalając się od Jary.
Jego uwagę przyciągnęły zwierzęta, które przybyły wraz z gnomami. Niektóre wyglądały znajomo, ale nie był pewien czy widział je wszystkie.
– Myślisz, że można je przygarnąć? To znaczy nie wiem czy bym chciał, nie teraz, może kiedyś, aleee... I tak się zastanawiam – spytał, zerkając na Wojowniczkę.

W końcu Myszka został oderwany lub może sam stracił zainteresowanie gnomim zwierzyńcem i zaczął przyglądać się innym dobrom, które sprowadziły ze sobą dwunogi.
– Poproszę te kamienie – skierował słowa do jednego z gnomów, odliczając odpowiednie kwiaty i wskazując na wybrane błyskotki. Dopiero wtedy zauważył, że kilka kwiatów zostało mu w garści i mógłby je jeszcze na coś przehandlować. Ale czym takim właściwie zajmowały się gnomy, że mógłby to chcieć...? – Nie macie może jakiś ozdób, które można nosić w uszach? Z drewna lub metalu? – spytał zaciekawiony, trzymając w łapie pozostałe kwiaty. Jeśli załatwi kolczyki, z resztą już mu Lamba pomoże.

//niebieskie –> larimar + para kolczyków (drewniane lub metalowe, lub jakiekolwiek są, jeśli są)
fioletowe –> fluoryt
różowe –> rodonit
żółte –> heliodor
autor: Połykacz Słońca
19 cze 2025, 13:51
Forum: Kwiatowy stragan
Temat: Wymiany kwiatów
Odpowiedzi: 34
Odsłony: 1157

Wymiany kwiatów

Od Przejściowego Kolca dla Nieśmiertelnych Pragnień: czarnuszka
Od Nieśmiertelnych dla Przejściowego: niezapominajka
autor: Połykacz Słońca
21 mar 2025, 17:49
Forum: Zdarzenia
Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Odpowiedzi: 148
Odsłony: 6328

Pole kwiatów na Skałach Pokoju

Oczywiście fakt, że jego nowemu koledze (swoją drogą to nawet się sobie nie przedstawieli, ale Mysz nie był typem smoka, która zwracałby uwagę na takie szczegóły) spodobał się Myszozwierzowy plan, niezwykle połechtał ego pomysłodawcy. Widać to jednak było jedynie po jego cwanym uśmieszku, który równie dobrze można by zwalić na dobry humor. Tak, to był bardzo dobry dzień... No, a przynajmniej dla Myszy, bo tak bardzo pochłonęło go plecenie wianków z drugim pisklęciem oraz z Tancerzem, że nawet nie zauważył jaki dramat przeżywał w tej chwili Ishamaar.
– Oooo, tak, to dobry pomysł! – zgodził się z pomysłem na skorzystanie z pomocy Tancerza i od razu też przeszedł do działania. – Tancerz, pomożesz? Będziemy iść za tobą, a jak kogoś znajdziesz, to dasz nam znać. – Gdy będzie trzeba na pewno zrozumieją co Feniks ma na myśli.
Z tymi słowami Myszka delikatnie chwycił między zęby swój bukiecik, gotowy ruszyć w drogę.

Jemiołuszek Tancerz
//zt (probably)
autor: Połykacz Słońca
07 mar 2025, 20:55
Forum: Zdarzenia
Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Odpowiedzi: 148
Odsłony: 6328

Pole kwiatów na Skałach Pokoju

Myszka spojrzał trochę wątpiąco na swój wianek. Nie dlatego, że uważał go za brzydki, co po prostu dlatego, że sam już nie wiedział czy był to bukiet, wianek, twór wiankopodobny... No, mniejsza z tym! A jeśli nikt go nie zgarnie, to sam go zabierze i... Wręczy, Szczurowi, o! Tylko jego tutaj brakowało!
– Pewnie, z Bandą zawsze jest ciekawie, to i w Słońcu będzie! – stwierdził bez cienia wątpliwości. A czy to znaczy, że dotąd w Słońcu było nudno? To by wytłumaczyło, czemu jego kolega uważał wszystkich dorosłych za nudziarzy. Po prostu nie spotkał jeszcze odpowiednich smoków, ale Myszka już mu pokaże! Jego kolega na pewno dogada się z Bandą. – O, chętnie skorzystam z oprowadzania. Macie jakieś pustynie? Isha by się ucieszył – zastanowił się na głos. Sam chyba chciałby po prostu zobaczyć wszystko co mają na terenach Słońca.
No dobra, może jednak nie wszystko, jak sobie po chwili uświadomił. Z chęcią trzymałby się z dala od wszelkich rzek, jezior, morza... Morza... To akurat ta trudniejsza część! Jak ma unikać morza, skoro tam się osiedlili?
Ach, ale dokąd to te myśli popędziły. Rozmowa toczyła się wciąż wokół wianków!
Myszka obserwował poczynania Tancerza ciekawy, do czego zmierza ptaszor. Och, dodał coś od siebie! Pisklę z zachwytem wlepiło ślepia w pióro feniksa, które idealnie dopełniło calej kompozycji. Końcowy efekt nie był nawet taki zły! Może wyglądało to nieco chaotycznie, ale koniec końców... Chyba po prostu wyglądało trochę tak, jak zachowywał się autor. Albo raczej atuorzy, bo po tak znacznym wkładzie Tancerza Myszka uznawał bukiet za pracę wspólną.
– Dziękuję, Tancerz! – zwrócił się do Feniksa, niemal rozkładając skrzydla z radości. Powtrzymał go tylko fakt, że chyba siedzieli trochę za blisko i mógłby przypadkiem uderzyć drugie pisklę.
– Nie, nie, nie. Nie potrzeba żadnych sekretów, jeśli naprawdę sami kogoś znajdziemy – stwierdził zadziornie, chociaż w jego łbie nie powstał jeszcze żaden konkretny plan realizacji. Być może dlatego dodał, kładąc jedną łapę na piersi; – Ale jeśli trzeba, każdy twój sekret jest ze mną bezpieczny!
Końcówka Mysiego ogona zaczęła poruszać się w tę i we w tę, gdy jego właściciel zaczął natychmiast obmyślać kolejne kroki.
– Dobra, kto powiedział, że musimy tu siedzieć i czekać? To znaczy, tak, możemy chwilę poczekać, bo w sumie dopiero skończyliśmy wianki, aleee... Co jeśli zastawimy pułapkę? – w końcu zaczął wypluwając z siebie słowa na najszybszych obrotach. – W sensie, tutaj jest dużo smoków, ale jakoś nie widać piskląt, nie? Czy istnieje w ogóle jakieś miejsce, w którym gromadzą się pisklęta? No mniejsza z tym, możemy po prostu taki wianek zawiesić w lepszym miejscu, schować się w krzakach i czekać, aż ktoś przyjdzie. Na pewno się zainteresuje, a stąd można już kogoś łatwo porwać, nie? Nawet nas nie zauważy, bo będzie pochłonięty oglądaniem wianka – Oczywiście, Myszka nie widział żadnych luk w swoim genialnym planie (jak chociażby to, że też skończyłoby się to czekaniem). No bo co niby miałoby pójść nie tak? Zwłaszcza gdy mieli, o czym jego kolega jeszcze nie widział, takiego geniusza w korzystaniu z maddary! Fakt, musiał się jeszcze tego i owego nauczyć... A czasem coś wybuchało... Ale ile smoków mogło powiedzieć, że samodzielnie nauczyło się korzystania z maddary? No? Do tego mieli Tancerza, on na pewno też mógł jakoś pomóc!

Jemiołuszek Tancerz
autor: Połykacz Słońca
06 mar 2025, 23:21
Forum: Zdarzenia
Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Odpowiedzi: 148
Odsłony: 6328

Pole kwiatów na Skałach Pokoju

Z jakiegoś powodu plecenie wianka tak pochłonęło uwagę Myszki, że dopiero po kilku uderzeinach serca dotarło do niego, że zostało zadane pytanie.
– Hmm, Tancerz? Tak, to feniks Ishamaara. – Którego chyba mógł uznać za swojego opiekuna, nie? Tak samo jak Jarę, Lambę, Szczura i... I jeszcze tak z pięć innych smoków, jeśli nie więcej. Trochę ich było! Jednak Myszozwierz skupił się teraz na tym jednym, do którego należał feniks, gestem wskazując drugiemu pisklakowi kogo miał na myśli. Isha prawdopodobnie i tak był zbyt zajęty rozmową z nowopoznanym samcem, by zwrócić na nich uwagę.
Myszozwierz nawet nie zauważył, gdy jego łapki zamiast doplatać kolejne kwiaty do przykładowego wianka, zaczęły całą wiązankę wyginać i rozkształcać.
– Nie, nie zrobiłem wianka, bo przyszedłem za późno – podjął nieprzejęty. – Większość była już gotowa, a ja od razu poszedłem do swoich opiekunów zamiast pod drzewo – wytłumaczył, patrząc się skonfundowany na wiązankę w jego łapach, która jeszcze przed chwilą wyglądała jak pół wianka. Teraz to chyba bardziej był bukiet...
No dobra, ale jakby tak zawiązać tutaj wstążkę, a tutaj dodać, o może ten mak...?
– Ale za to twój zaczyna wygladać coraz ładniej!
Na pewno lepiej, niż jego chaotyczna zbieraninia, która skończyła w formie bukietu przewiązanego czerwoną wstążką.
A oto kolejne pytanie... Skąd pochodził? Myszka zadrżał nieco – jeśli drugie pisklę było pochłonięte robótką mogło to łatwo przeoczyć, jeśli jednak ktoś akurat wtedy spojrzał na Myszę... Nie, nie lubił rozmawiać o tamtym miejscu. Jakby chcąc zatuszować wcześniejsze rozedrganie, Myszozwierz znalazł luźniejsze pióro na swoim karku i włożył je za tasiemkę bukietu. Akurat trafił na jedno z tych, które było całkowicie białe.
– Teraz chyba ze Słońca? Przyszedłem niedawno razem ze swoimi opiekunami, oficjalne przyjęcie ma być na Ceremonii... – Jakoś wcześniej nie zwrócił na to uwagi, ale jego towarzysz miał zapach terenów tego stada! Myszka raczej był tu jeszcze za krótko, by było to aż tak oczywiste w jego przypadku, ale sam zapach zdążył już zapamiętać. – Heeej, ty też jesteś ze Słońca, nie? Czyli na pewno jeszcze się spotkamy! – rzucił z błyskiem w oku, lekko szturchając szponami skrzydła bark drugiego pisklaka. Powoli się rozkręcał, co było widać po tym, jak przyspieszało tempo wypowiadanych słow. – Dorośli i niewiele zabaw? Nieee, musisz poznać moją Bandę. Z nimi się nigdy nie nudzę, a wszyscy są ode mnie starsi – stwierdził dumnie, jednocześnie zerkając jak tam ma się Lamba i jej randka. Wyglądalo w porządku! A Jara i Arel? Chociaż one już przecież były razem, więc nie było się czym martwić. A Ishę jakoś tak przez cały czas widział z miejsca, w którym siedział. Chyba tylko Tancerz nie miał nic do roboty...
Ach, a on, Mysz, miał pilnować, by ptaszor nie ukradł wianka Lamby! Wcale, a wcale o tym nie zapomniał!
Ale nie, feniks jeszcze tu z nimi siedział.
– O, fajnie by było mieć takiego niesamowicie... – jak to szło? – Zabawanego, bystrego i doskonałego kolegę jako pierwszego kolegę w ogóle! – stwierdził otwarcie, chyba biorąc przykład z Arel. Nie było co tu kryć, że... Nie miał dotąd do czynienia z innymi pisklętami. Na pewno nie w sytuacji, która nie wymagałaby...
Nie nie nie, Papalotl, skup się na tym, co się dzieje teraz!
Myszka wyciągnął swój bukiecik w stronę Tancerza, jakby pytając, czy go chce. Jak nie wianek to może to? A on może naprawdę powinien zrobić coś porządniejszego...
– Ej, myślisz, że ktoś jeszcze przyjdzie, żeby zgarnąć twój wianek? – Chyba że on sam go zgarnie, przemknęło Myszce przez łeb. Ale czy to tak można, jak się samemu pomogło w zrobieniu? No i jeśli ktoś przyjdzie, to potencjalnie mieliby kolejnego kolegę! Tak byłoby o wiele ciekawiej! – Jak nikt nie przyjdzie, to zawsze sami możemy pójść i kogoś poszukać. Lamba jakoś tak zawsze po prostu spotyka smoki i potem się z nimi trzyma, więc czemu my nie możemy? Tak, możemy kogoś porwaaać... Ale nie dosłownie! – stwierdził, zaplatając długą zieloną wstążkę wokół swojego ogona. Akurat w kolorze jego prawego oka!

Jemiołuszek
autor: Połykacz Słońca
06 mar 2025, 17:00
Forum: Zdarzenia
Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Odpowiedzi: 148
Odsłony: 6328

Pole kwiatów na Skałach Pokoju

Mimo że sam przyszedł, proponując pomoc, Myszka musiał chwilę się zastanowić. Tak, Lamba nauczyła go tego i owego jeśli idzie o robienie wianków lub nawet zawiązywanie kokardek, ale... Myszka jeszcze nigdy nie był postawiony w pozycji tego, który ma czegoś nauczyć lub doradzić. Na pewno nie w tak poważnej kwestii, jak zrobienie wianka!
W końcu Myszka sięgnął po garść z rosnących niedaleko chabrów i przysiadł obok drugiego pisklaka. Nie wiedział jaką metodą samczyk splatał wianek, ale skoro nie wychodziło, to Myszozwierz stwierdził, że po prostu pokarze jak sam by to zrobił.
– Dobra, to na pewno potrzebujesz kwiatów z dłuższymi łodygami – powiedział, jednocześnie krzyżując ze sobą dwa z kwiatów. – A potem owijasz jeden wokół drugiego... O, w ten sposób... – kontynuował robiąc pętlę wokół chabru, który miał stanowić rdzeń jego wianka. – A potem to powtarzasz, a krótsze kwiaty możesz potem wpleść w to, co wyszło – spróbował doradzić, dodając kolejne kwiaty. Starał się to robić powoli, by jego wiankowy towarzysz mógł się bez problemu przyjrzeć... Choć trzeba przyznać, że nie łatwo było powstrzymać nadmiar Mysiej energii.

Jemiołuszek
autor: Połykacz Słońca
06 mar 2025, 0:46
Forum: Zdarzenia
Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Odpowiedzi: 148
Odsłony: 6328

Pole kwiatów na Skałach Pokoju

Tak po prawdzie to Mysz wciąż nie miał bladego pojęcia do czego odnosiły się te "środki ostrożności" i dlaczego wszyscy nagle zaczęli o nich rozmawiać. Ale skoro Ishamaar twierdził, że nikt jednak nikogo nie morduje, to musiała to być prawda. Jedno, że Myszka wierzył, że Isha by go nie okłamał, ale również sytuacja zdawała się zmierzać w kierunku... Zwykłej pogawędki? Na temat wianka? Pisklę zaczęło trochę gubić wątek oraz główny temat tej rozmowy. W którymś momencie chyba nawet trochę odpłynął myślami, mimo że starał się jak mógł skupić na tym, co mówił Ishamaar.
Wtedy jednak wyłapał swoje imię. Pisklę poderwało łeb, strzygąc uszami, a skoro tylko usłyszało prośbę, natychmiast ochoczo się poderwało.
– Nie, Tancerz, nie okradaj Lamby! Choć ukradniemy coś innego! – powiedział radośnie i jak gdyby nigdy nic odtuptał od pozostałej dwójki.

Myszka postanowił dać spokój (przynajmniej na razie!) swojej Bandzie i zaczął ciekawsko rozglądać się po smokach wokół. Wcześniej nawet nie zwrócił większej uwagi na to, co działo się poza ich kręgiem. Teraz jednak, gdy został sam (no dobra, może nie całkowicie sam, bo był z nim feniks), nie bardzo wiedział co ze sobą zrobić. Upleść własny wianek? Ale nie wyglądało, żeby ktoś jeszcze w ogóle... Wtedy go zobaczył!
Może jednak niektórzy wciąż pletli wianki. Do tego ten konkretny ktoś wydawał się niewiele młodszy od Myszy. Inne pisklę! Nie pamiętał kiedy ostatnio miał do czynienia z jakimś rówieśnikiem, natomiast te spotkania, które miały miejsce księżyce temu były... Nie, o tamtym czasie lepiej w ogóle nie myśleć.
Myszka skierował się prosto w stronę drugiego pisklaka, po drodze rzucając szybkie spojrzenie na kosz ze wstążkami. Nie widział jednak nigdzie w okolicy smoka, który mógłby być właścicielem tej kolekcji.
– Heeej, potrzebujesz pomocy? – spytał pogodnie, jednak wsadzając łapę w koszyk, by przyjrzeć się dokładniej jego zawartości.

Jemiołuszek
Niebanalnie Kuszący, ciebie też pingam, skoro grzebiemy w twoim koszu i Jemiołek reortycznie był w drodze do ciebie, to może chcesz dołączyć
autor: Połykacz Słońca
05 mar 2025, 15:51
Forum: Zdarzenia
Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Odpowiedzi: 148
Odsłony: 6328

Pole kwiatów na Skałach Pokoju

Tak, tak, Myszka ochoczo potakiwał, potwierdzając domysły Ishamaara. Tak, Jara jest tu dłużej od nich, więc na pewno zna Arel od jakiegoś czasu. Tak, Lamba jest na randce z tym tam smokiem.
Jednak na krzyk w stronę Lamby, Mysz pytająco przekrzywił łeb. Chyba czegoś nie rozumiał. Jakie środki bezpieczeństwa? Przed czym? Czy coś mogło zaatakować Lambę?
Ostatecznie jednak stwierdził, że może jednak nie musi tego widzieć. Popatał Ishę po barku, jakby mówiąc tym gestem "tak, Isha, bardzo dobrze, że przypomniałeś Lambie o czymś ważnym. Bardzo dobry z ciebie przyjaciel!".
Nim jednak Mysz zdołał wymyślić werbalną odpowiedź, przyszedł do nich twórca wianka. Pisklę zastrzygło uszami, obracając łeb w stronę przybyłego.
Jakiego rodzaju spotkania? Czy Mysz naprawdę coś źle rozumiał w zaistniałej sytuacji i wszyscy tak naprawdę umawiali się na, uch... Pojedynki? Ale co mają wianki do pojedynków? I dlaczego Lamba wspominała coś o jakiś wujkach?
To przypomniało Myszce o kle wujka Feahynana, który Hyzia nosiła jako kościaną ozdobę...
Nie no, na pewno nie chodziło o mordowanie! Xolopiti! Xolopiti!
Wtedy jednak usłyszał mentalną wiadomość Ishamaara. CZYLI JEDNAK BĘDĄ KOGOŚ MORDOWAĆ? ALE DLACZEGO ISHĘ? I CO TO ZA SUGESTIA, ŻE TO ON, MYSZ, MA ZABIĆ ISHĘ?! NIEEEEE!
Myszka zaczął bardzo szybko skakać wzrokiem między dwójką starszych samców. Wyglądało na to, że Ishamaar nie zamierzał się w to bawić i już miał zdjąć wianek... O, nie, jeśli wianek nie schodzi to potrzeba mysiej interwencji!
W przypływie nagłej adrenaliny Mysz wskoczył między Ishamaara, a przybyłego smoka.
– Proszę, nie zabijaj Ishyyy – przeciągnął, wbijając w Nieznajomego swoje wielkie ślepia. – Isha jest wspaniałym smokiem i nie zrobił nic złego! – dodał. Perswazja chyba nie była jego najmocniejszą stroną, ale być może wystarczy pisklęca charyzma.

Ishamaar Znośny Ziąb
autor: Połykacz Słońca
03 mar 2025, 22:09
Forum: Zdarzenia
Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Odpowiedzi: 148
Odsłony: 6328

Pole kwiatów na Skałach Pokoju

Myszka obdarzył Arel promiennym uśmiechem. Podobało mu się pierwsze wrażenie, jakie od niej odebrał, ale co ważniejsze... Nie zaprotestował! Jara też nie!
CZYLI MIAŁ RACJĘ.
Chciaż zdawało się, że Lamba nie była jeszcze taka pewna.
– Nie, ale nie zaprzeczyły – odszepnął z całkowitą pewnością, utrzymując konspiracyjny ton.
Wtedy na scenie pojawił się ktoś jeszcze. Smoki coś często dzisiaj padały przed (lub na) Lambę! A Mysz już-już miał za nimi posłusznie potuptać i nawet zrobił kilka kroków, gdy... został zaatakowany!
No dobra, wcale nie. Ale zrobiłby to jakikolwiek inny ptak, a Myszozwierz pewnie zdążyłby się już przeteleportować na tereny Słońca. Lecz nie był to byle kto, ale Tancerz we własnej osobie, a jego już zdążył dobrze poznać.
– Czeeeść – przywitał się zarówno z Ishą, jak i z jego kompanem, początkowo poddając się zabiegom tego drugiego.
Ależ to ptaszysko uparte!
Oczywiście Myszka kochał Tancerza i gdy nikt nie patrzył zdarzało mu się nawet wtulać ciepłe pióra kompana... Ale czasem bywało intensywnie, a trzeba zachować pozory. Myszka już przymierzał się do delikatnego dziabnięcia feniksa (jak ty komu, tak on tobie!), gdy Ishamaar sam odciągnął nadgorliwego, ptasiego ojca. No to tyle z zabawy.
– Te pary... Smoki dobierają się w pary, przynosząc sobie swoje wianki. To znaczy, część smoków chyba te wianki zrobiła, a teraz albo się wymieniają, albo szukają właścicieli i... Um... – właściwie to sam nie był pewien. Po prostu zdążył już się nieco rozejrzeć, ale o co tak właściwie chodziło? – A, Jara idzie na randkę – zmienił temat po czym dyskretnie wskazał na dwójkę smoczyc i dodał konspiracyjnie. – A to jest Arel, partnerka Jary – rozpoczął Mysią propagandę.
Nim jednak zdążył dodać coś jeszcze, wrócił do nich Tancerz.
– O, bardzo ładny – skomentował, dając potwierdzenie temu, że był świadkiem całego zajścia. – Isha, też idziesz na rankę? Bo Lamba chyba to właśnie robi.
Być może w jakiejś alternatywnej rzeczywistości Myszka był starszą panią, która lubi zbierać ploteczki na temat swoich przyjaciół.

Ishamaar Lamba Gorzki Miód Rycerska Łuska
autor: Połykacz Słońca
17 lut 2025, 20:58
Forum: Zdarzenia
Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Odpowiedzi: 148
Odsłony: 6328

Pole kwiatów na Skałach Pokoju

Myszozwierza również coś przyciągnęło w okolice Skał Pokoju. Początkowo zamierzał wylądować tuż pod drzewem, by móc od razu przyjrzeć się temu, co go zainteresowało – kolorowym wiankom wiszącym na gałęziach, ale... Ale zamiast tego dostrzegł znane sobie smocze pyski i uznał, że nie może się nie przywitać. Jak to tak zobaczyć swoje smoki i nawet nie zareagować!
Korzystając ze swoich niewielkich wymiarów, Mysz wylądował niedaleko Lamby i Jary, a ledwie wylądował, już zaczął pędzić w ich kierunku. O, a czemu Lamba tak jakoś dziwnie pochylała łeb? I co to za kot? I smok, co to za smok... Jara miała partnerkę?!
Z tego zaskoczenia aż zapomniał zahamować i zamiast zatrzymać się przed Lambą, wbiegł prosto w nią... Albo na nią? Zamiast włączyć hamulce, Mysz podskoczył w ostatniej chwili i w ten sposób ni to położył się, ni to zawisł na grzbiecie Lamby. A skoro już się tu znalazł, to wczepił się w nią delikatnie swoimi pazurkami i postanowił pozostać tam chwilę dłużej.
– Hej, Lamba!– przywitał się, po czym zaskakująco zręcznie ześlizgnął się do przodu i szturchnął pyskiem bark Jary. – Cześć, Jara. – A w końcu grzecznie usiadł między nimi i spojrzał na nieznaną sobie smoczyce. – Dzień dobry, chyba-partnerko-Jary? – zgadł z poważnym wyrazem pyszczka, ale wyraźnie pytającym tonem. Po czym jego wzrok padł w końcu na kompana smoczycy-która-na-pewno-była-partnerką-Jary-i-Mysz-innej-opcji-nie-przyjmował. – Dzień dobry – zakończył wciąż poważnym tonem.

Lamba Rycerska Łuska Gorzki Miód

Wyszukiwanie zaawansowane